Wiedza tajemna

50 lat przed “Królem Lwem”, czyli wszystko, czego nie wiecie o Złotej Erze Disneya (a powinniście)

Disnejowskie imperium nie zaczęło się na sawannie.

Zauważyłam, że na hasło “klasyki Disneya” ludzie najczęściej odpowiadają “Król Lew!!!”. Trudno się z tym nie zgodzić, bo historia o lwie dorastającym do bycia Lwem jest tak kultowa, że już chyba bardziej się nie da, jednakże… Jednakże mam wrażenie, że w ogólnej świadomości poprzednie produkcje Disneya jakoś nie występują. A jeśli, to bardziej jako flashback podczas jedzenia spaghetti na kraciastym obrusie. 

via GIPHY

W poniższym artykule chciałabym przedstawić Wam historię studia z okresu tak zwanej Złotej Ery, w której powstały te pierwsze, kultowe disnejowskie animacje. 

Przy okazji może przypomnicie sobie te wspaniałe bajki, od których tak wiele się zaczęło. Przerysowane czarne charaktery, wykorzystanie piosenek, sidekickowe postaci, inspirowanie się baśniami i powieściami, wywoływanie silnych emocji – wszystko to miało swój początek właśnie w Złotej Erze. 

Zaczynamy!

Złota Era

Golden Age Disneya miała swój początek wraz z wydaniem Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków w 1937 roku. Film będący pierwszą amerykańską pełnometrażową animacją odniósł wielki sukces komercyjny i uczynił z Disneya lidera filmów animowanych.

W kolejnych złotych latach studio stworzyło jeszcze cztery filmy, które możemy zaliczyć do absolutnych klasyków animacji. Są to Pinokio (1940), Fantazja (1940), Dumbo (1941) i Bambi (1942)

Powyższe pięć filmów określa się też mianem Ery Smoły i Cukru (The Tar and Sugar Era) ze względu na połączenie dwóch przeciwstawnych odczuć, jakie wywołują. Animacje są pełne uroczych bohaterów i wesołych piosenek, ale pod warstwą słodyczy skrywają niespodziewany mrok. Jako przykład można podać matkę Bambiego, której śmiercią chyba wszyscy jesteśmy do tej pory straumatyzowani. Nie wspomnę nawet o pożegnaniu malutkiego słonika Dumbo z jego mamą, bo się popłaczę.

via GIPHY

Wracam po otarciu łez! Kontynuując: Wszystkie produkcje cieszyły się uznaniem krytyki, lecz tylko Dumbo odniósł sukces finansowy w momencie swojej premiery – II wojna światowa ograniczyła znaczną część zagranicznego rynku i doprowadziła do niewielkiej frekwencji w kinach. Z powodu problemów finansowych produkcja pełnych metraży została wstrzymana. Nie było to jednak decyzją samego studia, lecz wymogiem banku, który zgodził się na finansowanie pod warunkiem, że Disney ograniczy się do krótkich metraży aż do końca wojny.

Okres wojenny (zwany Okresem wojennym)

Z powodu wojny studio musiało skupić się na tworzeniu treści dla amerykańskiej armii, w szczególności filmów dotyczących szkoleń wojskowych i propagandy cywilnej.

W tym celu powstały tak zwane „package films”, czyli niskobudżetowe filmy składające się z kilku krótkich metraży, w których pojawiały się elementy live-action. Do disnejowskich “package films” zaliczają się Saludos Amigos (1943), Trzech Caballeros (1944), Make Mine Music (1946), Figle i androny (1947), Kolorowe melodie (1948) i Przygody Ichaboda i Pana Ropucha (1949).

Powrót długich metraży (nazywany też Erą Srebrną)

W 1948 roku studio mogło już powrócić do pełnych metraży – zaczęto prace nad Kopciuszkiem (1950). Było to bardzo ryzykowne zagranie – koszt produkcji wyniósł niemalże 3 miliony dolarów i cała przyszłość firmy zależała od jej sukcesu. Opłaciło się – zyski z animacji były tak wielkie, że pozwoliły Disneyowi na produkcję kolejnych filmów w latach 50.

Niestety, takim powodzeniem nie cieszyła się Alicja w Krainie Czarów, która na ekrany trafiła zaledwie rok później. Teraz może wydawać się to niedorzeczne, bo Alicja… ma status bajki kultowej, lecz wówczas zarówno krytycy, jak i widzowie, nie odnieśli się do niej zbyt przychylnie.

W kolejnych latach z odsieczą finansową przybył Piotruś Pan (1953), który stał się najlepiej zarabiającym filmem roku, oraz Zakochany kundel (1955) będący największym sukcesem kasowym Disneya od czasów Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków. Co więcej, historia o psiej miłości jako pierwsza w dorobku firmy została wypuszczona w filmowym formacie CinemaScope (charakteryzującym się szerokimi proporcjami ekranu). Była też pierwszym filmem dystrybuowanym przez Buena Vista Distribution należącą do Disneya.

W połowie lat 50. uwaga firmy i samego Walta Disneya skupiła się głównie na nowych przedsięwzięciach, jak filmy live-action, projekty telewizyjne, czy Disneyland. Wtedy właśnie grupa zaufanych animatorów, zwana Dziewięcioma staruszkami Disneya (Nine Old Men) została wybrana do kompleksowego zajęcia się działem animacji. Doprowadziło to do kilku opóźnień w produkcji, przez które Śpiąca Królewna ujrzała światło dzienne (hehe) dopiero w 1959 roku.

Była to najdroższa produkcja w całym dorobku Disneya (6 mln dolarów) z niepowtarzalnym stylem stworzonym przez artystę Eyvinda Earle’a i wyświetlana na najnowocześniejszym sprzęcie (wielkoformatowa projekcja z taśmy 35 mm z sześciościeżkowym stereofonicznym dźwiękiem!). Film cieszył się wielką popularnością i był drugim najlepiej zarabiającym filmem roku, jednakże nie udało mu się odrobić milionowych kosztów produkcji. Przez znaczne przekroczenie budżetu studio odnotowało pierwszą od dekady stratę w roku fiskalnym (warto nadmienić, że animacja finalnie zarobiła miliony na swoich kolejnych wznowieniach – tak samo, jak Alicja w Krainie Czarów).

Mimo wielkich zwolnień spowodowanych problemami finansowymi Śpiącej Królewny dział animacji pełnometrażowych przetrwał, lecz koszty kolejnych produkcji zostały ograniczone. Po raz kolejny w historii ród królewski opróżnił skarbiec.

W 1961 roku Disney wypuścił kolejny animowany hit, którym było 101 Dalmatyńczyków. Oprócz zajęcia 10. miejsca w rankingu najlepiej zarabiających filmów roku, animacja spopularyzowała użycie kserografii w procesie tuszowania i malowania tradycyjnych folii animacyjnych. Przez użycie nowej technologii film wyglądał bardziej “szkicowato” i brakowało mu jakości ręcznie tuszowanych filmów (co kto lubi; na pewno realizatorom było prościej).

via GIPHY

Wydany dwa lata później Miecz w kamieniu (1963) również odniósł sukces, plasując się na szóstym miejscu wśród najlepiej zarabiających filmów roku w Ameryce Północnej. W 1966 roku ze studia wyszła pierwsza krótkometrażowa adaptacja jednego z opowiadań A. A. Milne o Kubusiu Puchatku – Kubuś Puchatek i miododajne drzewo, która dała początek wielu animacjom o przygodach sympatycznego misia.

Wielki koniec wielkiej ery

Walt Disney zmarł w grudniu 1966 roku, na dziesięć miesięcy przed ukończeniem Księgi dżungli (1967). Animacja odniosła wielki sukces jako czwarty najlepiej sprzedający się film roku. Jest to ostatni film Złotej Ery Disneya.

Słowo o ramach czasowych

Produkcje zaliczane do Golden Age różnią się w zależności od tego, kogo zapyta się o zdanie. Niektórzy uważają, że należą do niej wyłącznie te filmy, które w powyższym artykule przypisane są do Ery Smoły i Cukru. Inni upierają się, że Złota Era zaczyna się na Królewnie Śnieżce… i kończy nie na Księdze dżungli, lecz na Aryskotratach (1970). Jeszcze inni twierdzą, że zakończyło ją 101 Dalmatyńczyków wprowadzeniem kserografii.

Kolejna grupa utrzymuje, że to jednak śmierć wielkiego wizjonera zapoczątkowała ciężkie lata dla disnejowskiego imperium, zwane Mrocznymi Czasami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial