Wiedza tajemna

Dlaczego „Alicja w Krainie Czarów” nie oczarowała publiczności przy pierwszym podejściu i inne ciekawostki

Disnejowski klasyk nie spotkał się początkowo z uznaniem publiczności ani samych twórców. Zwariowany sen małej dziewczynki jednak z czasem stał się kultowy.

Alicja w Krainie Czarów (1951) to jeden z bardziej oryginalnych filmów Disneya, różniący się od pozostałych chyba wszystkim, poza świetną animacją. Nie spotkamy tu opowieści o miłości, przyjaźni, uniwersalnych prawd czy morałów, ani nawet większego sensu. Bajka jest natomiast zwariowana, pełna kolorów i absurdów, trochę przerażająca, trochę zabawna…zupełnie jakby wyjęta ze snu.

Podobnie jak poprzedzający Alicję Kopciuszek (1950) animacja zaliczana jest do Złotej Ery filmów Disneya. Niektórzy upierają się, że Golden Age skończyło się na Bambim (1942), a wspomniany Kopciuszek otwiera Erę Srebrną.

Co się kryje w króliczej norze?

via GIPHY

Film jest wynikiem połączenia powieści Alicja w Krainie Czarów (1865) i jej kontynuacji Po drugiej stronie lustra (1871), których autorem był angielski matematyk Lewis Carroll (wł. Charles Lutwidge Dodgson).

Film z 1951 roku nie był pierwszym podejściem Walta Disneya do adaptacji powieści Carrolla. Disney już w 1923 roku nakręcił krótki metraż łączący animację z live-action, który przedstawia małą dziewczynkę marzącą o podróży do Krainy Kreskówek. Film odniósł wielki sukces, a Disney wyprodukował jeszcze 56 odcinków przygód Alicji. Tak naprawdę był to pierwszy sukces Disneya w Hollywood.

Aldous Huxley, którego sam Walt Disney określił jako „przyjaciela Alicji w Krainie Czarów„, w 1945 roku został poproszony o pomoc nad nowym scenariuszem (nowym, bo już w 1939 w studiu odbywały się spotkania ws. Alicji, ale spełzły na niczym). Walt miał nadzieję, że Huxley, jako wielki fan twórczości Carrolla, napisze coś bliższego oryginalnej pracy pisarza, niż to, co przyniosły poprzednie próby. Efektem pracy była hybryda animacji i live-action, której scenariusz dotyczył przyjaźni Charlesa Dodgsona z Alicją. Huxleyowi zapłacono za fatygę, ale ostatecznie Walt odrzucił jego scenariusz, który uznał za „zbyt dosłowny”. Żona Huxleya wyznała kiedyś, że był to jedyny scenariusz, którego pisanie sprawiło mu przyjemność. Wielka szkoda, że Walt nie podjął się realizacji!

W przeciwieństwie do poprzednich filmów opartych na klasycznych książkach (Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków, 1937, czy Pinokio, 1940), Alicja w Krainie Czarów nie zaczyna się ujęciem książki. Zamiast tego widzimy Big Bena.

Alicja w Krainie Czarów (1951)

Disnejowscy aktorzy dubbingowi często musieli odgrywać scenki z filmu, będąc obserwowanymi przez animatorów, którzy podkradali ich ruchy, gesty i mimikę do kreacji poszczególnych postaci. Nie ominęło to również głosów Alicji, sami zobaczcie:

Alicja to najbardziej muzyczna bajka Disneya, ale niewiele osób wie, że napisano do niej ponad 30 piosenek, z których tylko część weszła do filmu. Długa lista zawiera w sobie Beyond the Laughing Sky, które zostało wykorzystane w Piotrusiu Panie (1953) jako The Second Star to the Right, oraz zupełnie porzucone utwory, w tym jeden inspirowany wierszem Carrolla Jabberwocky, oraz I’m Odd, które miał śpiewać Kot z Cheshire:

Fani twórczości Carrolla z pewnością pamiętają spotkanie głównej bohaterki z księżną i jej prosiaczkiem (dla niewtajemniczonych – Alicja w swych przygodach spotyka brzydką księżną, której dziecko zamienia się w świnkę). Otóż, uwaga, jedna z wersji scenariusza obejmowała tę scenę! Niestety, ale nie przeszła ona dalej, niż do etapu szkicowania. I tak warto popatrzeć!

Ilustracja: John Tenniel, 1865

Żaden z twórców nie był zadowolony z efektów pracy. Niestety, mimo wielu lat pracy koncepcyjnej, setek rysunków, mnóstwa piosenek, scenariuszy i screen testów nikt nie był usatysfakcjonowany. Sam Walt Disney powiedział, że film „nie ma serca”, a Alicji “brakuje ciepła”. Animator Ward Kimball nazwał go „rozdartym wodewilem” i dodał, że „Nie można zaprzeczyć, że w naszej Alicji jest wiele uroczych elementów, ale brakuje jej ciepła i ogólnego spoiwa dla historii”. Dodał też, że zbyt wielu twórców brało udział w projekcie, a każdy z nich chciał prześcignąć pozostałych w poziomie zwariowania swoich scen i to dlatego film nie odniósł należytego sukcesu.

via GIPHY

Publiczność na początku nie przyjęła Alicji zbyt ciepło. Było to spowodowane faktem, że film powstał niedługo po drugiej wojnie światowej, kiedy liczba rodzin z małymi dziećmi z powodu wyżu demograficznego znacznie wzrosła. Rodzice oczekiwali prostych historii z jasnym morałem, a nie pogmatwanych snów, z których niewiele dało się zrozumieć.

via GIPHY

Film stał się kultowy dopiero 15 lat później, kiedy publiczność w wieku studenckim odkryła, że film przypomina trochę jazdę na kwasie i zaczęła go wyświetlać na kampusach w całych Stanach.

via GIPHY

Istniała prawdziwa Alicja. Dziewczynka była jedną z trzech córek Henry’ego Liddella, które Carroll często zabawiał swoimi historiami. 

Istnieje zaburzenie psychosensoryczne nazywane Zespołem Alicji w Krainie Czarów (AWLS – Alice in Wonderland Syndrome). Polega ono na wrażeniu, że nasze ciało jest większe lub mniejsze niż w rzeczywistości. Carroll cierpiał na migreny i istnieją przypuszczenia, że również na AWLS. Termin został ukuty dopiero w 1955 roku przez angielskiego psychiatrę Johna Todda, który opisał i nazwał chorobę w ten oryginalny i akuratny sposób.

via GIPHY

Szalony Kapelusznik pochodzi od powiedzenia „mad as a hutter”, czyli „szalony jak kapelusznik”, które ma historyczne podłoże. Do produkcji kapeluszy w XIX wieku bardzo często wykorzystywano rtęć, która, jak już teraz wiemy, powoduje zatrucie skutkujące m.in. uszkodzeniami mózgu. Jednymi z objawów są niewyraźna mowa, utrata pamięci, drgawki i zachowanie, które można opisać jako szalone.

via GIPHY

My uwielbiamy ten pokręcony animowany sen, a Wy?

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: