Recenzje

“Spirited Away: W krainie bogów”, czyli anime które pokochają nawet sceptycy

W swej ojczyźnie znane jako Sen to Chihiro no kamikakushi to jeszcze do niedawna najbardziej kasowe na świecie anime w historii. Przez 15 lat było na pierwszym miejscu nie bez powodu.

Mówi się, że filmy Disneya poruszają serca, ale filmy Studia Ghibli dotykają duszy. W przypadku Spirited Away: W krainie bogów nie sposób się nie zgodzić z tym zdaniem. Zwłaszcza, że powstały w 2001 roku film wygrał walkę o Oscary z takimi obrazami, jak Mustang z Dzikiej Doliny (2002), Epoka lodowcowa (2002) czy disnejowskie Lilo i Stich (2002) i Planeta skarbów (2002).

Nagrodzone Złotym Niedźwiedziem i aż czterema nagrodami Annie Spirited Away: W krainie bogów w reżyserii legendarnego Hayao Miyazakiego jest z pozoru familijną opowieścią o dziesięciolatce, która przez przypadek ląduje w krainie pełnej mitycznych bóstw i niesamowitych stworzeń, z której musi się jakoś wydostać. Ale nie łudźmy się – w końcu każdy film japońskiego reżysera pełen jest ukrytych znaczeń, metafor, morałów oraz komentarzy dotyczących kondycji świata i ludzkiej natury.

Początek

Główną bohaterkę poznajemy, gdy wraz z rodzicami jedzie do nowego miejsca zamieszkania. Tu wielu krytyków określa ją jako kapryśną, ale czy ktoś by nie był kapryśny, jako 10-letnie dziecko, któremu zabrano cały dotychczas znany świat, szkołę, przyjaciół, i wywiózł do innej prowincji? No właśnie. A znam takie przypadki, które jeszcze by się darły i pretendowały do zostania naczelnym pomocnikiem szatana, a nie siedziały cicho z kwaśną miną. 

Spirited Away: W krainie bogów

Zatem mamy przybitą sytuacją Chihiro i jej rodziców, którzy mówią, że wszystko będzie dobrze (mi to już brzmi jak horror). Traf chce, że ojciec dziewczynki gubi drogę do nowego domu, wjeżdża w jakieś krzaki, mija posągi bóstw (znowu klasyczny horror), wywozi rodzinę w środek lasu i zatrzymuje się jedynie dlatego, że atakuje ich wilkołak. Żartuję. Zatrzymuje się, bo inaczej by przywalił w kamiennego bożka-o-dwóch-twarzach stojącego przed wejściem do tajemniczej budowli z ciemnym tunelem prowadzącym bóg wie gdzie. Dziewczynka momentalnie czuje, że nie powinni opuszczać samochodu, wchodzić do podejrzanego korytarza, iść przez rozległe pola do pustego miasta i zjadać cieplutkiego jedzenia z, wydawać by się mogło, opuszczonego straganu. Jednak jej rodzice postanawiają zachować się jak typowi bohaterzy horrorów – córce mówią, że się mazgai, po czym robią wszystko, czego nie powinni. Za karę zostają zamienieni w świnie przeznaczone na kolację, a ich córka musi wykombinować, jak ich uratować z magicznego świata pełnego starożytnych bóstw i stworów, o których nikomu się nawet nie śniło.

Spirited Away: W krainie bogów

Wrażenia

Pierwsze myśli po seansie kształtowały się jako tępy zachwyt w stylu “jezusinku jakie to było super, ile wszystkiego, karuzela bogów, ale faza, też chcę być smokiem!”. Jednak kolejnego dnia mózg zaczął otrząsać się z genialności animacji na tym pierwszym poziomie i wyruszył na wyprawę poszukiwania sensu.

Spirited Away: W krainie bogów

I znalazł go, proszę państwa, znalazł! 

Miyazaki i tym razem dał nam dzieło, które możemy odczytywać na różnych płaszczyznach i odnajdywać w nim mnóstwo znaczeń. W historii o żegnaniu się z dzieciństwem i wchodzeniu na wyższy, bardziej dorosły, poziom świadomości, reżyser nienachalnie wskazuje nam palcem kwestie, które dręczą jego serce. Podczas zaledwie dwugodzinnej projekcji spotkamy się m.in. z:

  • krytyką trawiącego ludzi konsumpcjonizmu,
  • naganą dla nowoczesnego i ignoranckiego społeczeństwa pozbawionego pamięci o tradycji i tradycyjnych wartości,
  • odezwą do młodzieży, która jest źle wychowana, zepsuta przez materializm i niewyrażająca szacunku dla osób starszych i przodków, 
  • skarceniem rodziców, którzy ignorują bądź bagatelizują zdanie swoich dzieci,
  • zwróceniem uwagi na to, jak traktujemy naturę i jakie są tego konsekwencje
  • pokazaniem, że świat “nowoczesny” i “tradycyjny” (duchowy) mogą koegzystować (zupełnie tak, jak świat ludzi i świat natury w Księżniczce Mononoke,1997),
  • podkreśleniem, że nawet w ludziach, o których myślimy, że są czystym złem, istnieje dobro,
  • pocieszeniem, że dorosłość wcale nie oznacza całkowitego zerwania z dzieciństwem.
Spirited Away: W krainie bogów

Na podkreślenie zasługują tu przede wszystkim wątki konsumpcjonizmu i ekologii, których aktualność przez niemalże 20 lat od powstania filmu tylko się wzmocniła. Zamiast ograniczyć zakup kolejnych rzeczy, a przy tym produkcję śmieci, nasz niepohamowany apetyt na gromadzenie więcej i więcej tylko się rozbuchał. W konsekwencji mamy Ziemię, która tak obrosła w śmieci, że dziwne, że od ich ciężaru jeszcze nie wypadła z orbity. Duch rzeki, który w Spirited Away przyszedł do łaźni, aby uwolnić się od oblepiającego go brudu i śmieci, w naszym świecie po prostu zamieni się w rynsztok, któremu nikt nie ruszy na ratunek, póki nie będzie już za późno.

W filmie znajdziemy oczywiście wiele więcej innych morałów i spostrzeżeń. Co więcej, każdy widz z pewnością znajdzie coś tylko swojego. Ja na przykład rozmyślam nad tym, w jaki sposób łaźnia jest tak naprawdę nową szkołą Chihiro (z wiedźmą jako dyrektorką, sześciorękim Kamajim jako woźnym itd.).

Spirited Away: W krainie bogów

Postaci 

Co tu dużo mówić – standardowo, jak na Miyazakiego przystało, bohaterowie są wiarygodni, niemonochromatyczni, ludzcy, przemiany w nich zachodzą płynnie, a zachowania nie są sztuczne, lecz w pełni naturalne. Widać to na przykładzie głównej bohaterki, która wkraczając w nowy świat jest przerażoną i zagubioną niezdarą z dwiema lewymi rękami (i nogami), a z czasem nabiera pewności siebie, poznaje wartość pracy i pokazuje drugie oblicze, które zachwyca sprytem, odwagą i determinacją. 

Prowadząca łaźnię czarownica Yubaba, u której pracuje Chihiro, mimo swoich paskudnych cech, złowieszczości i innych nieprzyjemności, ma również drugą, bardziej ludzką twarz. Podobnie, jak Pani Eboshi z Księżniczki Mononoke, jest postacią łączącą w sobie dobro i zło, okrucieństwo i troskę. W końcu nic, co ludzkie, nie jest czarnobiałe.

Na wyróżnienie zasługuje tu również Kaonashi, czyli Bóg Bez Twarzy, który jest osobą pustą w środku, pozbawioną własnej tożsamości. Cichy i miły z natury momentalnie dostosowuje swoje emocje i zachowania do tych, którymi cechują się otaczające go osoby. No-Face jest wielce smutny i samotny, więc próbuje przekupić innych, by go lubili. Miyazaki na przykładzie Kaonashiego potępia tych, którzy obstają przy innych dla materialnych korzyści – jeśli wyciągasz ręce po zapłatę za bycie dobrym, to zostaniesz… pożarty.

Spirited Away: W krainie bogów

Warstwa wizualna

Wizualnie film zachwyca – pod tym kątem Spirited Away prześcignęło wszystkie poprzednie produkcje japońskiego studia. Dopracowany jest tu absolutnie każdy kadr, gdzie wszelkie najdrobniejsze nawet szczegóły zostały narysowane odręcznie. Tę niesamowitą dokładność i jakość wykonania czuje i widzi się przez cały czas trwania filmu, a w połączeniu z bogactwem detali i wspaniałymi fantasmagorycznymi postaciami, o których mogło nam się tylko śnić, tworzy porażającą całość.

Spirited Away: W krainie bogów

Kadr z jazdy pociągiem aż korci, żeby powiesić go sobie na ścianie. Scena w pociągu należy od teraz do jednej z moich ulubionych.

Spirited Away: W krainie bogów

Film przywodzi na myśl inną animację i aż chciałoby się napisać Chihiro w Krainie Czarów. Swoją drogą, osobiście dopatruję się podobieństwa charakterów Yubaby i Królowej Kier (Alicja w Krainie Czarów, 1951), oraz wyglądu Yubaby i Wiedźmy z disnejowskiej Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków (1937).

Po lewej: Spirited Away: W krainie bogów, po prawej: Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków (1937)

Muzyka i dubbing

Muzyka, jak zawsze u Ghibli, “działa” – tam gdzie trzeba, to podbija, tam gdzie trzeba delikatniej – jest delikatniej, ale nigdy w oczywisty sposób. Bardzo spodobał mi się motyw przewodni, który jest nostalgiczny i wzruszający:

Po obejrzeniu filmu z dubbingiem japońskim, angielskim i polskim muszę przyznać, że te dwa ostatnie z oryginalnym nie mają porównania. Joanna Jabłczyńska spisała się w porządku, natomiast gorzej sprawa ma się z Haku, który w wersji angielskiej jest super, ale w wykonaniu Leszka Zdunia został pozbawiony charakteru. Proszę mnie źle nie zrozumieć – Leszek Zduń ma piękny, delikatny i ciepły glos, ale mi przy Haku nie zagrał.

Spirited Away: W krainie bogów

Żeby się nie rozpisywać podsumuję polski dubbing, jako sztywny i nieumiejący wyrwać się swoistej polskiej manierze, która jest po prostu płytka i sztuczna. Oczywiście, są tu i dobre role (np. Jan Janga-Tomaszewski jako Kamaji), jednakże wszystkim polecam obejrzenie filmu w japońskiej wersji językowej z angielskimi napisami.

Niektórzy nazywają Hayao Miyazakiego “japońskim Disneyem”. Czy słusznie? Według mnie zupełnie nie.

Spirited Away: W krainie bogów jest dziełem zupełnie innym od disnejowskich produkcji – udowadnia, że animacja może bardziej przypominać głębokie kino, niż słodkie i hollywoodzkie obrazy amerykańskiego giganta. Podobnie rzecz się ma z pozostałymi pozycjami Studia Ghibli, których klimat, tempo akcji, przesłanie, wielość znaczeń, uniwersalność, niepohamowana fantazja twórców, tematyka fabuły, a czasem i brutalność – wszystko to jest zupełnie inne, niż w disnejowskim imperium. Nie oznacza to wcale, że nie jestem zagorzałą fanką Disneya – po prostu cuda tworzone przez Miyazakiego są z innej… krainy.

Tak naprawdę Spirited Away: W krainie bogów to ciężki do zrecenzowania film. Każdy może odczytać go inaczej, znaleźć w nim inne lekcje i znaki, których ilość prawdopodobnie będzie się zwiększać z każdym seansem. 

Z pewnością polecę ten film… każdemu, niezależnie od wieku, czy kondycji psychicznej. Sama na pewno do niego wrócę w poszukiwaniu kolejnych przesłań i spostrzeżeń wielkiego mistrza.

I żeby pobyć jeszcze raz w pociągu.

Spirited Away: W krainie bogów

1 komentarz

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: