Recenzje

„Laputa: Podniebny zamek”, czyli słów kilka o zapierającej dech w piersiach Biblii steampunku

Laputa: Podniebny zamek to film, który zobaczyć powinien każdy fan science-fiction. Reżyser Hayao Miyazaki wychodzi poza strefę komfortu. Wychodzi na tym zaskakująco dobrze!

Z bólem przyznaję, że Laputa: Podniebny zamek (1986) to obraz, który obejrzałam zdecydowanie za późno. To bowiem jeden z najlepszych obrazów Miyazakiego. Ale po kolei.

Laputa: Podniebny zamek. O czym jest ten film?

Powietrzni piraci i wojsko niestrudzenie poszukuje drogi do leżącego wysoko ponad chmurami zamku Laputa.* Klucz do niego ma dziewczynką o imieniu Sheeta (w oryginale Shita, jendak Amerykanie zdecydowali się na zmianę imienia głównej bohaterki, można się domyślić z jakiego powodu). 😉 Pewnego dnia spada ona z na ziemię (tak dokładnie, nie przejęzyczyłam się) i spotyka Pazu, chłopca mieszkającego w malowniczej, górskiej dolinie. Pracuje on w kopalni. Pazu opowiada dziewczynie o niezwykle tajemniczej wyspie-zamku, której fragment sfotografował jego ojciec. To stamtąd pochodzi Sheeta. Przygoda rozpoczyna się na dobre.

*Laputa to opuszczone miasto oplecione masywnym drzewem. Określić je można jako wielkie ruiny otoczone przez naturę i pielęgnowane przez niestrudzonych mechanicznych strażników. Niewiele dowiadujemy się o mieszkańcach Laputy. Wiemy, że dawno temu dobrowolnie opuścili miasto, aby żyć na ziemi. Laputa podtrzymywana jest przez gigantyczny kryształ „volucite”. Jego kawałek znajduje się w amulecie na szyi głównej bohaterki. Sam opis tego miejsca brzmi magicznie!

Czym jest steampunk?

W filmie estetyka baśniowa miesza się ze steampunkiem. Ten ostatni to odmiana fantastyki naukowej, kolega cyberpunku. Świat steampunku to świat maszyn z epoki wiktoriańskiej, inaczej parowej (od słowa steam). Technika napędzana jest mechaniką, nie komputerem. Mamy zatem pociągi na węgiel, automobile, automatony i sterowce. I to wszystko wypełnia świat Laputy. Przykładem innego tytułu mocno osadzonego w stylistyce steampunkowej jest gra komputerowa Syberia (2002). Zainteresowani tematem mogą sięgnąć także po takie tytuły jak Stacking (2011) czy Frostpunk (2018). Ja po seansie Laputy nabrałam na nie apetytu.

Laputa: Podniebny zamek

Klimat filmu może kojarzyć się z twórczością Juliusza Verne’a czy Marka Twaina. Nie jest jednak kopią twórczości żadnego z tych autorów.

Za co ubóstwiam ten film?

Film Laputa: Podniebny zamek podoba mi się z kilku względów. Choć ciężko znaleźć mi tytuł studia Ghibli, który by mi nie podszedł, ten jest dla mnie wyjątkowy. Po pierwsze-muzyka. Joe Hisaishi tym razem spisał się naprawdę na medal – wg mnie jego kompozycje z Laputy przebijają te z Księżniczki Mononoke. Byłam nimi po prostu oczarowana. Po drugie-opening. Jego sekwencje przypominają wiktoriańskie drzeworyty, nieco podobne do ilustracji, które znaleźć można na kartach powieści Verne’a. Na jednym z nich znajduje się kobieta (mi osobiście kojarząca się z boginią) dmuchająca wiatrem w chmury. Twórcy od początku dają nam wskazówki, dotyczącego tego, o czym traktować będzie dzieło. Kolejno widzimy człowieka, który operuje maszyną na kształt wiatraka. Jest ich więcej, ich praca napędza rozwój techniki. Człowiekowi udało się zbudować imponujące budowle za pomocą wprawionych w nieustanny ruch turbin wiatrowych. Widać, że mamy do czynienia z Epoką Industrialną.

Laputa: Podniebny zamek

Po trzecie niesamowity wygląd tytułowego zamku. Podobają mi się grobowce robotów przywodzących na myśl powstałego później w Stanach Zjednoczonych Stalowego Giganta (1999). Pomyślicie sobie, Amerykanie skopiowali po Miyazakim. Tymczasem sam reżyser otwarcie przyznał, że jest wielkim fanem uniwersum DC. Do stworzenia wyglądu robotów w filmie wykorzystał m.in. wspomnienia kadrów z krótkometrażówki Superman Mechanical Monsters (1941). Powstrzymajmy się zatem z wyrokami, kto od kogo zgapił. 😉

Laputa: Podniebny zamek, Iron Giant
Laputa: Podniebny zamek

Podoba mi się podwodne miasto w zbiorniku wodnym zamku. Wreszcie precyzja w pokazaniu, z jakich małych i idealnie dopasowanych elementów składa się ta budowla. Miyazaki inspirował się przy kreacji lokacji Australijskim przybytkiem, Paronella Park. Gdybyście chcieli go odwiedzić (już po pokonaniu pandemii), możecie pozytywnie się zaskoczyć. W jego wnętrzach rozbrzmiewa bowiem muzyka z filmu studia Ghibli. Jestem na tak. Największą popularnością wśród turystów cieszą się Ogrody Herbaciane, ale także inne miejsca, które pamiętają z filmu Miyazakiego.

Paronella Park/getyourguide.com

Reżyser filmu wpadł na pomysł na jego realizację w Walii, gdzie urzekły go zmagania lokalnej społeczności górniczej z trudnościami, jakie napotkała. Strajki górników w 1984 roku w Walii zbiegły się z tymi w Japonii, co mogło tylko pogłębić zaintrygowanie naczelnego japońskiego rysownika tematem. Ponoć urzekła go ich wola walki o przetrwanie.

Po czwarte, wyraziste postaci. Liderka powietrznych piratów Dola jest absolutnie komiczna w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Z wyglądu przypomina nieco Jubabę z Spirited Away: W krainie bogów. Z pewnością łączy ich olbrzymi nos, którym bardzo lubi obdarzać swoje bohaterki Miyazaki. Zwłaszcza te starsze. Do gustu przypadł mi również Uncle Pomme, który w podniosłym tonie opowiada Pazu i Sheetcie o mocy kamienia o tajemniczej nazwie „volucite'.

Dola, Laputa: Podniebny zamek

Laputę oglądałam w angielskiej wersji językowej i nie żałuję! Szczególne wrażenie wywarła na mnie Cloris Leachman w roli Doli.

Najważniejszym przesłaniem filmu jest to, że niezależnie jak wielki postęp techniczny osiągnie ludzkość, musi ona pamiętać, że pochodzi z ziemi i na nią baczyć, z nią żyć w zgodzie. Bo do niej powróci. Reżyser stara się przekazać widzom, że sama technologia nie jest niczym złym, jednak niesie ze sobą duże ryzyko, gdy znajdzie się w nieodpowiednich rękach. Tym właśnie jest Laputa, ekologiczną utopią w oczach protagonistów, gdzie maszyny i ludzie mogą żyć ze sobą w zgodzie wzajemnie troszcząc się o środowisko, natomiast w oczach antagonistów (w filmie to głownie wojsko i agenci rządowi) jest potencjalnym narzędziem do poszerzania wpływów.

Ciekawostki:

Film nawiązuje do powieści Podróże Guliwera Jonathana Swifta, który umieścił w niej podniebne miasto-wyspę, jako symbol oderwania od rzeczywistości naukowców. Miyazaki wykorzystał ten motyw w nieco bardziej polityczny i zaangażowany sposób. To w jego stylu.

Podróże Guliwiera, Laputa: Podniebny zamek

La puta to po hiszpańsku Dziwka. Z tego względu film musiał zostać ocenzurowany m.in. w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i oczywiście Hiszpanii. Jego tytuł zmieniono na Podniebny zamek (Castle in the sky).

W filmie pojawia się lisia wiewiórka znana z Nausicaa z Doliny Wiatru. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial