Recenzje

„Podniebna poczta Kiki”. Jeden z najlżejszych filmów Ghibli skutecznie czaruje widza

Podniebna poczta Kiki Hayao Miyazakiego (1989) to tytuł, który opowiada niezwykle prostą historię, jednak w sposób wyjątkowo uroczy.

Pierwszy film studia Ghibli dystrybuowany przez Disneya to propozycja dla tych, którzy lubują się w ciepłych historiach z morałem, ale przede wszystkim dla wiernych fanów Miyazakiego. Ten film to bowiem laurka dla nich. Ale i dla wszystkich początkujących artystów… Po seansie niewątpliwie poczują się docenieni i zrozumieją, że to co robią, ma sens!

Podniebna poczta Kiki. O czym jest ten film?

13-letnia czarownica Kiki, jak każda czarownicza w tym wieku, musi opuścić rodzinny dom. Jej zadaniem jest nauczyć się żyć w zupełnie odmiennych warunkach. Wybierając dowolne miejsce na mapie i docierając tam na miotle (Kiki ma z tym delikatnie mówiąc pewne problemy, o czym przekonacie się podczas seansu), ma za zadanie zaklimatyzować się w nim i nauczyć swojego fachu.

Dziewczynce udaje się dotrzeć do Koriko, portowego miasta w Japonii (należy dodać, że jest ono fikcyjne, aczkolwiek przy jego kreacji reżyser inspirował się takimi metropoliami jak Sztokholm, Mediolan czy Paryż), gdzie poznaje prowadzącą piekarnię Osono, a także chłopca o imieniu Tombo. Kiki, której największą pasją jest latanie, postanawia zostać lokalnym kurierem. Z tą różnicą, że zamiast samochodu czy roweru używa do przemieszczania się miotły, w czym wprawia w niemała konsternację mieszkańców miasta. Wszystko idzie dobrze do momentu, w którym miotła odmawia dziewczynie posłuszeństwa. Podczas swoich przygód Kiki spotka na swojej drodze m.in. zielarkę, malarkę, miłośniczkę oglądania lądowania samolotów i wiele innych osób. Co z tego wyniknie?

Snobka z sąsiedztwa

Będę szczera. Wiedziałam, że film skradnie moje serce jeszcze przed seansem. Jestem nieuleczalną fanką wszystkiego, co ma jakikolwiek związek z czarownicami. Miotła, czarny kot, poczta? Jestem kupiona. Żartuję oczywiście, niemniej jednak rzeczywiście lubię te klimaty. Miyazaki stworzył obraz nietypowy dla motywu nastoletniej wiedźmy. Nie ma tutaj szkoły magii, zaklęć do opanowania czy zaglądającej w oczy czeluści piekieł (jak w przypadku Chilling Adventures of Sabrina). Ot, główna bohaterka postanawia roznosić na miotle pocztę. W tej prostocie jest metoda! Czary zawsze były jedynym środkiem do spełnienia marzeń młodych dziewcząt w wielu japońskich animacjach z żeńskimi postaciami w rolach głównych (wystarczy wspomnieć Czarodziejkę z księżyca). Obdarzanie ich supermocami nie należy w tym kraju do rzadkości. ”W przeciwieństwie do nich, Kiki nie może wykorzystywać swoich mocy jako sposobu spełnienia życzeń” – mówi Miyazaki. Wg mnie świetna koncepcja!

Bardzo ważnym wątkiem filmu jest pokazanie widzowi, że przełamywanie własnej niemocy to coś normalnego. Gdy główna bohaterka spotyka na swojej drogę aspirującą malarkę Ursulę, zaczyna spoglądać na swoje chwilowe problemy z lataniem z nieco innej perspektywy. Przede wszystkim zaczyna rozumieć, że potknięcia i niemoc mogą zdarzyć się każdemu z nas. Tak jak Urszuli zdarzają się noce, podczas których tępo wpatruje się w sztalugę i nic nie wychodzi z jej prób namalowania obrazu, tak i Kiko może napotykać trudności podczas swoich podniebnych wojaży. Owe trudności nie muszą jednak nas wartościować. Szczególnie w wieku nastoletnim. To główne przesłanie filmu. To w końcu nastolatkowie są najbardziej podatni na załamania związane z wszelkimi trudnościami.

Podniebna poczta Kiki

Film uwodzi swoim niewymuszonym urokiem, który zawdzięcza mocno rozczulającym postaciom. Kiki uosabia dziecięcą niewinność, uczciwość i dobroduszność. Dla przykładu kiedy okazuje, że jedna z jej klientek, starsza Pani ma zepsuty piekarnik, postanawia pomóc jej w upieczeniu śledziowo-dyniowego ciasta dla wnuczki, wykorzystując do tego stary piec. Gdy podarek (ciasto) w końcu dociera do adresatki, ta kwituję to czymś w rodzaju „Mówiłam jej, że nie lubię tego placka”. Kiko w żaden sposób nie ukrywa wzburzenia tym zachowaniem. Główna bohaterka to takie wewnętrzne dziecko każdego z nas. Godna odnotowania jest jej relacja z kotem, Jiji. To przekomarzania tej dwójki w dużym stopniu stanowią o sile filmu. Futrzak wnosi do filmu niemałą porcję humoru. Gada, jest zakochany w kociej snobce z sąsiedztwa i jak to kot, ma swoje kaprysy. Scena, w której zażyczył sobie kubka, bo znalazł na nim coś na kształt kota, totalnie mnie rozbroiła.

„Magia i sztuka są podobne”

Tytuł nie ma w sobie aż takiej dozy symboliki, co poprzednie pozycje Miyazakiego, ale to nie oznacza, że nie mam jej w ogóle. Gdy wspominana już przeze mnie Ursula pokazuje Kiki jeden ze swoich obrazów, padają z jej ust bardzo ważne słowa. Nie trzeba malować tego, co się widzi, można zaczarować ludzi inaczej. Dziełem symbolicznym, nieoczywistym, z przesłaniem płynącym prosto z serca. Takie są filmy Miyazakiego, taki jest obraz, jaki namalowała Kiki, Ursula. Reżyser ewidentnie puszcza do nas oko, co stanowi piękną laurkę dla jego fanów. Ja poczułam się usatysfakcjonowana.

Podniebna poczta Kiki Obraz to więcej niż słowa

Jak to u Miyazakiego w filmie jest multum odniesień do latania. I nie mówię tutaj tylko o środku transportu głównej bohaterki, ale przede wszystkim o obecnym w filmie w scenie finałowej sterowcu (najwyraźniej twórca ma do nich wyraźną słabość, w filmie Laputa: Podniebny zamek rownież odegrały niemałą role). Przyjaciel Kiki, Tombo otwarcie przyznaje natomiast, że pracuje nad silnikiem samolotu na napęd nożny. Latanie kojarzy się Miyazakiemu z nieskrępowaną wolnością, rodzajem beztroski, wyzwoleniem. Stąd każdorazowe odniesienia do niego w filmach reżysera. W tym wyjątkowo kreatywne – silnik samolotu na napęd nożny? Serio? 😀 Można się śmiać, ale wyszło to zgrabnie i dość zabawnie! A chyba o to chodziło.

Podniebna poczta Kiki

Na uznanie zasługuje polski dubbing, a zwłaszcza Julia Kołakowska-Bytner w roli czarnego kota, Jiji. Pewnie nie tylko mi skojarzył się on z Salemem z komiksów, a później seriali o nastoletniej czarownicy, Sabrinie. Bardzo podobała mi się także muzyka, jak na Ghibli wyjątkowo mało pompatyczna, bardziej sielska. Jej autor Joe Hisaishi (wieloletni kompozytor studia) udowodnił, że potrafi odnaleźć się w niejednej stylistyce. Za to wielkie brawa.

Film traktuje o wierze we własne możliwości, sile przyjaźni i dobroci. Tłumaczy też, dlaczego sztuka jest nam ludziom tak bardzo potrzebna. Nie mamy tutaj do czynienia z wydźwiękiem mocno ekologicznym jak w przypadku Nausicii z Doliny Wiatru czy Laputy. To pozycja, której zdecydowanie bliżej do Mojego sąsiada Totoro niż ww. tytułów. Tak jak pisałam wcześniej, nie zmienia to jednak faktu, że to seans obowiązkowy dla fanów Miyazakiego. I czarownic! 😉

PS Dajcie znać, czy tylko mnie Tombo kojarzy się z Wallym z Gdzie jest Wally (1991)! Może to przez tę pasiastą koszulkę. 😀

Where is Wally?

Dla ciekawskich:

Zauważyliście, że Dola z Nausicii z Doliny Wiatru i czarownica trudniąca się zielarstwem, którą Kiki spotyka na swojej drodze, mają łudząco podobne fryzury? Mi od razu rzuciło się to w oczy!

Podniebna poczta Kiki
Dola, Nausicaa z Doliny Wiatru

Akcja filmu dzieje się w świecie alternatywnym. Osadzona jest w Europie lat 50., w której nie wydarzyła się żadna z wojen światowych.

Katastrofa sterowca w finałowej scenie filmu nawiązuje do realnego wypadku z 1937 roku. Słowa wypowiadane przez jedną z filmowych postaci są identyczne jak te, które padły z ust radiowca Herberta Morrisona –Oh, Humanity.

Podniebna poczta Kiki

Fikcyjne miasto, w którym ląduje Kiki inspirowane jest takimi perełkami architektury, jak Visby, Sztokholm, Lizbona, Mediolan czy Paryż.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: