Wiedza tajemna

„Lis i Pies”. Historia dwóch przyjaciół, którzy nie wiedzieli, że powinni być wrogami

Animacja, która ściska serca i wyciska łzy, jest jednym z najmniej docenianych obrazów Disneya. Niesłusznie, bo losy bohaterów odbiją swoje piętno i zapadną w pamięć każdego, kto chociaż raz obejrzy ten przejmujący film.

24. film Disneya to zarazem piękna i straszna historia dwóch zwierząt, które zaprzyjaźniły się w dzieciństwie, lecz przez „normy kulturowe” narzucone im przez ludzi stały się największymi wrogami. Sprawdźcie, czego nie wiecie o należącym do Ery Brązu disnejowskiej animacji Lisie i psie z 1981 roku.

Pod koniec lat 70. studio udowodniło, że jest w stanie utrzymać się bez Walta Disneya. Sukces finansowy odnosiły nie tylko Disneyland i Magic Kingdom, ale i film Bernard i Bianka (1977), który okazał się być gigantycznym hitem. Ponowne wydania poprzednich filmów przynosiły duże zyski i udowadniały popularność disnejowskich produkcji, przyćmiewając te, które nie odniosły spektakularnych sukcesów. Poza tym, jak zawsze, bardzo dobrze miała się sprzedaż gadżetów i innych towarów, czyli merchandising.

Nowy film, będący ukłonem dla klasycznej animacji, miał być powierzony grupie młodych animatorów pracujących pod okiem elitarnej grupy Dziewięciu Staruszków Disneya. Projekt nie mógł być zbyt innowacyjny, mimo tego, że innowacyjne rozwiązania były wykorzystywane od samego początku istnienia studia – to mogłoby być zbyt dużym wyzwaniem dla nieopierzonych artystów. Nowe pokolenie musiało najpierw udowodnić, że poradzi sobie z „bezpiecznym” filmem. Takim, który nie rzucałby zbyt wielu kłód pod nogi, występowałyby w nim urocze zwierzątka i poruszałby przyjemny temat dorastania i przyjaźni…

Film został zainspirowany powieścią Daniela P. Mannixa o tym samym tytule z 1967 roku. Na pomysł adaptacji wpadł Wolfgang “Woolie” Reitherman należący do Dziewięciu Staruszków. Adaptacja to duże słowo, bo książka jest przerażająca i nie ma w niej chociażby Cioteczki i innych puchatych stworzeń. W każdym razie, historia opowiedziana przez Mannixa przypomniała mu lisa, którego wychował jego syn, jednak nie tylko to zadecydowało o rozpoczęciu produkcji. Kierownictwo uznało, że historia da animatorom takie same możliwości i wyzwania, co Bambi (1942), którego akcja rozgrywa się w podobnym otoczeniu. I w którym lisia mama zostaje zamordowana i osieraca swoje dziecko dokładnie tak, jak matka Bambiego…

Oryginalne zakończenie było potwornie mroczne. Jaki finał dla bohaterów wymyślił Mannix? Tod zabija Maxa, po czym umiera z wyczerpania spowodowanego ucieczką przed goniącym go Miedziakiem. Następnie Miedziak zostaje zastrzelony przez swojego pana, Amosa. Na szczęście Disney nie zaserwował nam takiego zakończenia. W bajce nikt nie umiera i jedynie Max kończy ze złamaną nogą. 

Od lewej: Amos Slade, Miedziak, Max

Historia Toda i Miedziaka ma głębsze przesłanie. Bohaterowie są przyjaciółmi do momentu, kiedy inni nie nakazują im się nienawidzieć. Ron Clements, który w projekcie był animatorem nadzorującym, powiedział, że „W Lisie i psie było wiele silnych elementów tematycznych, które miały związek z bigoterią oraz stereotypami i przymuszaniem do określonych ról – szczególnie w przypadku lisa i psa, którzy zaczynają jako przyjaciele, a następnie dowiadują się, że, zgodnie z zasadami, powinni być wrogami. Muszą sobie z tym poradzić, a w końcu i z tym pogodzić”. Animator John Musker dodał, że film porusza temat uprzedzeń rasowych i próbuje je przezwyciężyć.

Lis i Pies został powierzony nowemu zespołowi młodych artystów Disneya, wśród których były takie osoby, jak Ron Clements, John Musker (duet znany m.in z Małej syrenki, Aladyna, Herkulesa, Vaiany), Tim Burton (Edward Nożycoręki, Gnijąca panna młoda, Frankenweenie), Glen Keane (Piękna i Bestia, Aladyn, Pocahontas, Zaplątani), Brad Bird (Stalowy gigant, Iniemamocni, Ratatuj), John Lasseter (Toy Story, Potwory i spółka, WALL-E, Zwierzogród, Coco) i Chris Buck (Tarzan, Kraina lodu) . Stosunkowo niedoświadczony zespół musiał stworzyć nowy animowany film Disneya, co było dodatkowo utrudnione przez kilkumiesięczne opóźnienie w produkcji spowodowane nagłym odejściem ze studia grupy animatorów (Don Bluth z ekipą). 

Współreżyser Art Stevens był modelem live-action postaci Amosa Slade’a, właściciela Miedziaka i Maxa. Art odgrywał swoje partie naprzeciwko wypchanej zabawki, która „grała” Miedziaka. Długoletni asystent Johna Lounsbery’ego, jednego z Dziewięciu Staruszków Disneya, pierwszy raz był współreżryserem w Bernardzie i Biance (1977).

Jest to ostatni film Disneya, w którym wykorzystano wyłącznie tradycyjną analogową animację. W kolejnych produkcjach korzystano już z technik cyfrowych.

Prawdziwy lis był modelem dla postaci Toda. Przyprowadzanie żywych zwierząt do studia było praktykowane przy wcześniejszych projektach – Bambim, Zakochanym kundlu (1955) i 101 Dalmatyńczykach (1961). Dzięki obserwowaniu puchatych modeli animatorzy mogli lepiej oddać ich zachowania i ruchy. W późniejszych latach po korytarzach studia hasały nawet lwiątka (Król Lew, 1994).

Legenda Disneya, Kurt Russell (Coś, Nienawistna ósemka), będący największą gwiazdą Disney Studios lat 70., użyczył głosu dorosłemu Miedziakowi. Russell występował w filmach Disneya od 14 roku życia, kiedy to w 1965 roku Walt Disney obsadził go w filmie Za mną chłopcy (1966). 

Kurt Russell podczas prób psiego wycia

Postaci zaprzyjaźnionych Toda i Miedziaka zostały opracowane przez wieloletnich przyjaciół i kolegów po fachu, Franka Thomasa i Olliego Johnstona (również członków Staruszków). „Motyw naszej przyjaźni wpłynął na Lisa i psa i stał się sercem tej historii. Ponieważ nasza przyjaźń trwa już długo, to sami widzicie, dlaczego przemówił do nas cały ten pomysł”. 

Po ukończeniu Lisa i psa Frank i Ollie przeszli na emeryturę i napisali swoje opus magnum: Disney Animation: The Illusion of Life. W opublikowanej w 1981 roku biblii sztuki animacji znajdziemy analizy i historię każdego filmu Disneya włącznie z Lisem i psem.

Był to ostatni film studia, który rozpoczynał się pełnymi napisami i kończył klasycznym „The End”. 

Lis i Pies odniósł duży sukces, kiedy zagościł na ekranach kin latem 1981 roku, udowadniając, że młode pokolenie Disneya jest siłą twórczą, z którą trzeba się liczyć, i któremu uda mu się poprowadzić studio ku nowej, wspaniałej erze. Jednak nagłe odejście Blutha obnażyło rozłam w studiu, które właśnie szykowało się do zrobienia swojego najbardziej ambitnego filmu od czasów Śpiącej królewny (1959), a może nawet Pinokia (1940) czy Fantazji (1940)Czarnego kotła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial