Recenzje

„Neon Genesis Evangelion”, czyli dzieło niezwykle enigmatyczne. Depresja, apokalipsa i religia w tle

Neon Genesis Evangelion należy do tych seriali telewizyjnych, których nie sposób zapomnieć. Choć od premierowej emisji kultowego anime studia Gainax minęło już prawie 25 lat, nie straciło ono wcale na sile przekazu, wręcz przeciwnie.

Jeżeli tak jak ja nigdy wcześniej nie przepadaliście za filmami o potężnych robotach ratujących ludzkość przed zagładą, możecie podchodzić dość sceptycznie do klasyka, jakim jest Neon Genesis Evangelion. Zupełnie niepotrzebnie, bo akurat na ten serial warto poświęcić kilka godzin przed telewizorem, nawet jeśli nie jest się wielkim fanem anime.

Wbrew temu, czego można by się spodziewać po produkcji tego typu, walki mechów i potworów schodzą w nim na dalszy plan względem wewnętrznych dramatów bohaterów i ukazania pewnych uniwersalnych prawd na temat człowieka. Do rzeczy.

Apokalipsa i walka z depresją

Akcja serialu przenosi nas do roku 2015. Kilkanaście lat po wielkim kataklizmie zwanym Drugim Uderzeniem ta część ludzkości, której udało się przeżyć, walczy o przetrwanie w nowych niesprzyjających warunkach. Bezpośrednie zagrożenie stanowią dla niej nagłe i niespodziewane ataki Aniołów, potężnych istot, wobec których konwencjonalna broń okazuje się bezskuteczna. Przeciwko tym zagadkowej natury potworom specjalna agencja NERV wysyła do walki Evangeliony (w skrócie Evy), ogromne biomechaniczne jednostki sterowane przez nastoletnich pilotów.

Głównego bohatera, czternastoletniego Shinjiego Ikariego, poznajemy właśnie wtedy, gdy dość nieoczekiwanie zostaje zwerbowany do pilotowania Evy i bez wcześniejszego przygotowania musi zasiąść za sterami robota oraz stoczyć walkę z Aniołem Sachielem.

Na tym etapie fabuła wydaje się dziecinnie naiwna. Jednak wraz z rozwojem akcji klimat anime staje się coraz mroczniejszy, a sama fabuła w coraz większym stopniu skupia się na sekretach organizacji NERV i poważnych psychicznych traumach, które dręczą bohaterów. Właściwie świat przedstawiony w Evangelionie jest tak złożony, a poruszane problemy tak skomplikowane, że zrozumienie wszystkich wątków fabularnych może stanowić duże wyzwanie nawet dla osoby dorosłej.

Shinji naprzeciwko pilotowanej przez siebie jednostki Eva 01

Dryfowanie NGE w kierunku psychologicznego dramatu idzie tak daleko, że dwa ostatnie odcinki rozgrywają się właściwie wyłącznie w sferze psychiki. Postawienie dużego nacisku na problemy głównego bohatera z odnalezieniem się wśród innych ludzi wynika niewątpliwie z osobistych doświadczeń Hideakiego Anno. Reżyser przez bardzo długi czas zmagał się z depresją, postanowił więc zaprezentować widzom ciężką drogę w poszukiwaniu prawdziwego “ja”.

End of Evangelion – zakończenie, jakiego fani oczekiwali?

Pełne filozoficzno-psychologicznych refleksji zakończenie 26-odcinkowego serialu stało się przyczyną frustracji wielu fanów Evangeliona. Brak domknięcia najistotniejszych wątków i widowiskowych scen walki w odcinkach finałowych nie był tym, czego można się było spodziewać po popularnym mecha anime. W tym kontekście do rangi mitu urosły listy z groźbami śmierci skierowane do Hideakiego Anno oraz dewastacja biura studia Gainax.

Niedosyt, jaki pozostawił po sobie serial, miał zaspokoić trwający 1,5 godziny film End of Evangelion, który miał swoją premierę w rok po emisji ostatniego odcinka. Obraz miał przedstawiać alternatywne zakończenie opowieści.

Choć tym razem nie zabrakło dynamicznej akcji i wielu spektakularnych scen, po seansie widzowie mogli odnieść wrażenie, że i tak otrzymali więcej pytań niż odpowiedzi. Pełnometrażowa klamra spinająca dzieło okazała się wierna enigmatycznej głębi, z jakiej zasłynął serial.

Osobiście wolę serialowe zakończenie ze względu na znacznie mocniejszy przekaz pozytywny, ale doceniłem rozmach, z jakim wizja apokalipsy została przedstawiona w End of Evangelion.

Kultowa scena walki Evy 02 z End of Evangelion

Symbole, religia i teorie spiskowe

Jednym z powodów, dla których serial można interpretować na tak wielu płaszczyznach, jest ogromne bogactwo wykorzystanych w nim symboli, zwłaszcza religijnych. Już sam tytuł anime nawiązuje do świętej księgi. Każdy z nawiedzających Ziemię Aniołów ma imię nawiązujące do wierzeń chrześcijańskich, żydowskich lub muzułmańskich. Logo agencji NERV, dla której pracują główni bohaterowie, zawiera połowę liścia figowego, będącego symbolem poczucia wstydu z powodu grzechu pierworodnego. Chrześcijański krzyż pojawia się często np. w formie eksplozji.

Twórcy od początku zaprzeczali, by wykorzystanie przez nich symboli i nazewnictwa zaczerpniętego z judaizmu i chrześcijaństwa miało jakiś głębszy podtekst, poza chęcią zdecydowanego wyróżnienia się na tle innych produkcji tego typu. Dla fanów celowość zastosowania tej symboliki w serii pozostaje jednak kwestią sporną. Czy tak istotnych znaków można używać tylko dla uzyskania określonego efektu estetycznego?

Słup energii po eksplozji w kształcie krzyża

Pewna ciekawa hipoteza na ten temat zakłada, że Neon Genesis Evangelion to tak naprawdę metaforyczna opowieść o Japonii w czasie II wojny światowej. Z tej perspektywy Anioły to tak naprawdę Amerykanie przedstawieni jako potężna siła reprezentująca kulturę judeochrześcijańską. Sama nazwa wrogich istot odnosi się według tej wizji do amerykańskich nalotów bombowych, które przyniosły aliantom zwycięstwo nad Krajem Kwitnącej Wiśni. Może też stanowić nawiązanie do poczucia moralnej wyższości nad Państwami Osi. Tego typu domniemań raczej jednak nikt nigdy nie potwierdzi, a już na pewno nie sami twórcy anime.

W kwestii odniesień o charakterze polityczno-religijnym nie sposób nie wspomnieć też o SEELE. Tajne stowarzyszenie ma pod swoją kontrolą NERV, a jego celem jest realizacja Projektu Dopełnienia Ludzkości, polegającego na wymuszonej ewolucji rodzaju ludzkiego. W tym wątku fabularnym można dopatrzyć się echa popularnych wówczas w Japonii teorii spiskowych, rozpowszechnianych m.in. przez zbrodniczą sektę Aum Shinrikyo (zamach w metrze tokijskim, 1995). Z tego powodu również dzisiaj zwolennikom teorii spiskowych zdarza się nawiązywać do Evangeliona.

Cień w kształcie krzyża za dyrektorem NERV, Gendo Ikarim

Wyjątkowi bohaterowie

Skomplikowana fabuła, enigmatyczne symbole i dbałość o psychologiczny realizm to niejedyne powody, dla których Neon Genesis Evangelion stał się światowym fenomenem. Sukces anime raczej nie byłby możliwy, gdyby nie niepowtarzalne postacie. 

Główny bohater stanowi całkowite przeciwieństwo kreskówkowego herosa. Zamknięty w sobie, stroniący od ludzi Shinji zdaje się być raczej odwzorowaniem nastolatka, który nie potrafi poradzić sobie z presją, jaką wywiera na niego otoczenie. W ramach obowiązków zawodowych musi czasem konfrontować się ze swoim ojcem, dyrektorem NERV Gendo Ikarim, którego praktycznie nie zna. Chłód w relacjach rodzinnych przekłada się na jego poczucie własnej wartości i stosunek do innych ludzi.

Rolę opiekunki Shinjiego bierze na siebie młoda i atrakcyjna kapitan Misato Katsuragi. Mieszkając i pracując z nim jednocześnie, pragnie zmienić jego nastawienie do świata. Sama ma za sobą okres kilkuletniego milczenia po traumie, choć w serialu prezentuje się jako osoba wygadana i dowcipna. Jej zwierzątkiem domowym, a raczej członkiem rodziny, jest nadzwyczaj inteligentny pingwin Pen Pen, którego uchroniła przed uśpieniem w laboratorium.

Po pewnym czasie do Misato i Shinjiego dołącza pilotka Evy 02, Asuka Langley Soryu. Ambitna i pewna siebie czternastolatka z Niemiec wykazuje się ogromną ofensywnością w walce z Aniołami, która stanowi dla niej wyznacznik życiowego sukcesu. Niemniej żywiołowa i ekstrawertyczna jest w kontaktach międzyludzkich.

Shinji, Asuka i Pen Pen w trakcie wspólnego posiłku

Jej absolutne przeciwieństwo w zespole pilotów stanowi małomówna i całkiem aspołeczna Rei Ayanami. Niebieskowłosa dziewczyna praktycznie z nikim się nie kontaktuje, a jej zachowania mogą szokować brakiem wyczucia społecznego kontekstu. To niewątpliwie najbardziej tajemnicza postać serii, wyjątkowo charakterystyczna ze względu na nietypową urodę: niebieskie włosy i czerwone oczy.

Rei Ayanami za sterami Evy

Ponadczasowe dzieło

Neon Genesis Evangelion porównuje się czasem do filmów studia Ghibli. Filmy takie jak Mój sąsiad Totoro czy Nausicaa z Doliny Wiatru podbiły serca światowej publiczności znacznie wcześniej, bo już w latach osiemdziesiątych. Ich sukces wynikał jednak po części z tego, że tak bardzo różniły się od pozostałych “japońskich bajek”, stereotypowo kojarzonych z dużą dozą brutalności i scenami nieodpowiednimi dla młodszych widzów. Hideaki Anno, który swoją drogą przez długi czas współpracował z Hayao Miyazakim, udowodnił, że można wzbić się na wysoki poziom artystyczny, wykorzystując motywy znane z popularnych serii anime: potężne mechy, krwawe walki i piękne dziewczyny. Zresztą, kilka lat temu jeszcze raz odważył się sięgnąć po ikony kina klasy B, kręcąc film pt. Shin Godzilla, za co otrzymał Nagrodę Japońskiej Akademii Filmowej.

Kadr z filmu Shin Godzilla

Na koniec tego niezbyt wyczerpującego tekstu na temat Evangeliona chciałbym polecić Wam, abyście podczas oglądania serii na Netfliksie nie klikali opcji “Pomiń czołówkę”. To rozwiązanie pozbawi Was możliwości wysłuchania przepięknego utworu A Cruel Angel’s Thesis w wykonaniu prawdziwie anielskiego głosu Yoko Takahashi.

Paweł Rumiński

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: