Recenzje

„Rodzeństwo Willoughby”. Sukces Netflix i Bron Studios. Film absurdalny i genialny

Animowana czarna komedia Netfliksa Rodzeństwo Willoughby okazała się bardzo, bardzo udanym przedsięwzięciem. Rodzinka Willoughbych ma szansę na trwałe zapisać się w panteonie najciekawszych bajkowych postaci. Już tłumaczę, dlaczego.

Oparta na książce Nikczemny spisek autorstwa Lois Lowry produkcja Rodzeństwo Willoughby na początku wydaje się wyjątkowo szokująca w złym tego słowa znaczeniu (przez wzgląd na specyficzne filmowe relacje na lini rodzice-dzieci). Przeczekajcie te pierwsze 15 minut, potem jest tylko lepiej! Choć oczywiście najmłodsi mogą pierwszego kwadransa nie wytrzymać. No bo, jak to tak tata z ekranu mówi, że dziecko to produkt? A mama nie dba o to, czy jest ono najedzone? Coś tu nie gra. Mam nieodparte wrażenie, że film powstał zdecydowanie dla dzieci starszych, czy wręcz nastolatków rozumiejących pewną zabawę formą.

Państwo Willoughby mieszkają w dość osobliwym domu pełnym pamiątek rodzinnych po najznamienitszych jej członkach (artystach, podróżnikach, szlachcicach). Cechą charakterystyczną rodu są długie, gęste, sumiaste wąsy… z włóczki. Rodzice ekranowego rodzeństwa to, delikatnie rzecz ujmując, niezbyt przyjemna parka. Widzą oni tylko czubek swojego nosa, a niegrzeczne (ich zdaniem) pociechy nieraz umieszczają w schowku na węgiel. Brzmi absurdalnie i całkiem przerażająco? Tak ma być, to w końcu czarna komedia.

Nietuzinkowi rodzice mają (o zgrozo!) czwórkę dzieci – ułożoną Jane, buntowniczego Tima i dwójkę bliźniąt (każde o imieniu Barnaba). Pociechy mają już dość traktowania ich jak intruzów, nieświeżego jedzenia podawanego im do stołu i braku uwagi ze strony mamy i taty. Postanawiają się osierocić! Jak? Wymyślają, że przygotują dla swoich żywicieli niezapomniane wakacje pełne takich wrażeń jak spotkanie z kanibalami, wejście na najwyższy szczyt Szwajcarii czy kąpiel z dzikimi zwierzętami. Tak, chcą, żeby wypoczynek opiekunów nie był bezpieczny.

To wszystko brzmi bardzo niepokojąco, ale uwierzcie mi, przesłanie płynące z filmu jest finalnie bardzo ciepłe, pokrzepiające. Jak i dalszy rozwój wypadków, ale o tym nie pisnę już ani słowa.

Co w tym filmie takiego wyjątkowego?

Poza wyjątkową konwencją, w jakiej utrzymana jest animacja (czarna komedia naprawdę nie pojawia się w tej gałęzi filmowej często), na wyróżnienie zasługuje przede wszystkim jej wykonanie. Patyczkowate postaci, z dużą dbałością o detale przedstawione nietypowe włosy głównych bohaterów, udana ekspozycja niemal każdej części domu Willoughbych. Dorzućmy do tego jeden z najznakomitszych elementów obrazu, czyli Nianię z jej nietuzinkową fryzura w kształcie serca, a powoli zaczyna wyłaniać nam się przed oczami absurdalny świat z filmu.

Bron Studios

Aspekt wizualny to jednak nie wszystko. Film ma przede wszystkim bardzo wartą akcję i widz nie nudzi się przez minutę! Wersja polska i angielska stoją na mniej więcej podobnym poziomie. Oglądałam pół filmu w tej pierwszej, pół w drugiej. Tak, czasem tak robię. Według mnie na szczególne wyróżnienie zasługuje Alessia Cara w roli Jane (wykonuje nawet jedną z piosenek!), w polskiej wersji językowej Jane grana przez Justynę Bojczuk. Super jest też Jane Krakowski (Unbreakable Kimmy Schmidt) w roli mamy. Oddział animacyjny Bron Studios powstał dopiero w 2011 roku, kiedy to wypuszczono Mighty Mighty Monsters. Więcej takich perełek, jak ta wprowadzona na Netfliksa, a studio będzie mogło się mierzyć z gigantami jak Pixar czy Dreamworks. Widzę w nim duży potencjał! I już ostrzę sobie zęby na kolejne tytuły z tego studia. 🙂

Wady?

Nie do końca przemówiła do mnie postać Kapitana Melonoffa (Sławomir Pacek), właściciela cukierkowej fabryki. Jakiś taki przesłodzony.

Podsumowując, jeśli nastawiacie się na nietuzinkową animację z domieszką czarnego humoru, to film ten będzie dla Was idealną propozycją.

Dla ciekawskich:

Za zaprojektowanie postaci w filmie odpowiada w Craig Kellman, znany z pracy nad Rodziną Adamsów (2019) i Hotelem Transylwania (2012). Ma on bardzo charakterystyczny styl, który często polega na przerysowanym wychudzeniu kończyn bohaterów. Zobaczcie sami:

Rodzina Adamsów, 2019
Rodzeństwo Willoughby, 2020

Tytuł: Rodzeństwo Willoughby

Reżyser: Kris Pearn

Scenariusz: Kris Pearn i Mark Stanleigh

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial