Recenzje

„Pokemon. Siła jest w nas”. Tym razem się udało

21. film w świecie Pokemon, a zarazem drugi osadzony w alternatywnej rzeczywistości, jest tytułem co najmniej zadowalającym.

Obraz odnosi się do drugiego filmu z serii, czyli Pokemon. The Power of One z 2000 roku, który wyświetlany był w polskich kinach.

Pokemon. Siła jest w nas. Czy na pewno?

Ash Ketchum i jego nieodzowny towarzysz Pikachu udają się do miasta Fula, w którym odbywa się coroczny Festiwal Wiatru. Miasto słynie z tego, że zasilane jest właśnie tym żywiołem. Nie bez powodu, bowiem opiekę nad nim dzierży Lugia, olbrzymi pokemon zdolny kontrolować wiatr. W pewnym momencie w lesie nieopodal miasta wybucha pożar. Festiwalowi goście, mieszkańcy Fuli oraz Pokemony będą musieli połączyć swoje siły. Czy im się to uda?

Na plus zasługują rysunek miasta i wprowadzenie przez twórców nowych postaci, a zwłaszcza Risy (Magdalena Herman-Urbańska), czyli dziewczyny, która wybrała się na festiwal w celu złapania Pokemona dla swojego brata. Godna uwagi jest też odważna i rezolutna córka burmistrza Fuli, Margo oraz wujek dziewczynki imieniem Kellie, Callahan (Jacek Kopczyński), który ma tendencje do zakłamywania rzeczywistości. Skrywająca pewną tajemnicę babcia Hariett i nieśmiały naukowiec, Toren dodają filmowi jeszcze większego kolorytu. Na nudę zatem zdecydowanie nie można narzekać. Ponadto można stwierdzić, że film jest swego rodzaju manifestem ekologicznym. Pojawiają się w nim wątki destrukcyjnej siły człowieka na przyrodę, a także wyjątkowości poszczególnych stworzeń (ich metaforą są w obrazie mistyczne, czytaj zagrożone Pokemony). Podkreślona zostaje także pozytywna strona współpracy między sobą, nie ma miejsca na kult jednostki; jest natomiast nacisk na komunikację i siłę przyjaźni.

Pokemon: Siła jest w nas

W filmie poznajemy zupełnie nowego Pokemona, Zeraorę. Jego nazwa to połączenie słów zarra (arabski – błysk) i torra (japoński – tygrys). Potrafi poruszać się z prędkością uderzenia pioruna. Mityczny stwór chowa się przed ludźmi z obawy przed niegodziwym potraktowaniem z ich strony.

Obraz broni się przede wszystkim dlatego, że oferuje nam nowa historię. Czego nie można powiedzieć o najnowszym tytule z uniwersum Pokemon, Mewtwo Strikes Back: Evolution. W tym ostatnim twórcy wzięli pod lupę pierwszy kinowy obraz z Pokemonami w roli głównej i po prostu przenieśli go w świat technologii 3D. Niestety bardzo nieudolnie. Poza tym, jak już wcześniej wspomniałam tytuł niesie za sobą bardzo ważne przesłanie, które w dużym uproszczeniu porównać można do tego płynącego z filmów Hayao Miyazakiego (Księżniczka Mononoke, Nausicaa z Doliny Wiatru). Dbajmy o Ziemię i nie przestajmy widzieć w sobie nawzajem druhów. Banalne, acz prawdziwe. Pozycję polecam nie tylko fanom serii o nietypowych stworkach. Nie ma nudy, a i morał się znajdzie. Może czas przestać traktować serię o Pokemonach jako produkcji dla gimnazjalistów?

Podobało mi się wyeksponowanie przez twórców Pokemona Sudowoodo, który przypomina swoim wyglądem drzewo, idealnie zatem nadaje się na jednego z protagonistów tytułu o znaczeniu szacunku do Natury w naszym życiu. Jego relacja z mitomanem, Callahanem, tylko dodaje mu uroku. Obrazuje butę ludzi w stonunku do otaczającego świata, którą z czasem zmuszeni są porzucić. Callahan wzbrania się przed przyjaźnią z Sudowoodo, podobnie jak ludzie wypierają z siebie myśli, że trzeba zatroszczyć się o Matkę Ziemię. Kto by podejrzewał Pokemony o takie przesłanie?

Callahan i Sudowoodo

Rzecz do której mogłabym się przyczepić to piosenka Siła jest w nas wieńcząca film w wykonaniu Magdaleny Tul. Brzmi jak pieść pogrzebowa, tymczasem traktuje o sile marzeń. Coś tu nie zagrało.

Moja ocena: mocne 6/10

Dla ciekawskich:

To pierwszy film od czasu Pokemon. Film pierwszy, który zawiera scenę po napisach. Nie żeby była jakaś wybitna, no ale jest.

To jedyny film, w którym Ash nie ma towarzyszy podróży.

Ostatni film, który transmitowany był przez amerykańską TV.

Zarówno w Pokemon: Uwierz w swoją siłę (2000), jak i w Pokemon: Siła jest w nas (2018), pojawia się skrzydlaty Pokemon, Lugia.

W filmie wyjątkowy wkład w jego fabułę ma Zespół R.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial