Recenzje

„Ramajana”, 7. wcielenie Wisznu i jego przeprawa przy dźwiękach hinduskich pieśni

Jeden z bohaterów filmu Laputa: Podniebny zamek Hayao Miyazakiego nazywa górującą nad chmurami wyspę świętą strzałą Indry z Ramajany. To wystarczający powód, żeby zainteresować się staroindyjskim eposem. A także japońsko-indyjskim filmem animowanym, który na nim bazuje – Ramajana z 1992 roku.

Gwoli wyjaśnienia, w hinduizmie Indra to bóg piorunów i wojny wyposażony w łuk zdolny do wystrzelenia strzały zrobionej z błyskawic. Wg hinduskich wierzeń przyczyniła się ona do pokonania bezlitosnego króla Ravana przez Ramę. Muska (główny antagonista w filmie Miyazakiego) uważa, że technologia znajdująca się w Lapucie da mu potężną, nieograniczoną moc, dzięki której będzie mógł dokonywać masowego zniszczenia. Porównuje ją do opisanej wyżej strzały Indry, a także do zniszczenia Sodomy i Gomory przez Boga. Prawdziwa megalomania.

Film idealny dla hinduistycznego laika

Brahma, Śiwa i Wisznu (najczęściej kojarzony z następującymi wcielaniami: Kryszną i Ramą). Oni są najważniejsi. Stoją na straży porządku Wszechświata. Poza nimi w hinduizmie znajdziemy inne bóstwa, dla przykładu Indrę. Walczą z demonami, a każdy z nich charakteryzuje się innym darem. To warto sobie wbić do głowy przed seansem Ramajany. Ogląda się wówczas tę animację z dużo mniejszą frustracją. Niestety ja tego nie zrobiłam, więc musiałam pauzować film co mniej więcej 4 minuty, żeby wszystko sobie w głowie poukładać.

Mam duży problem z hinduizmem (szczególnie z położeniem w nim kobiety, która sprowadzana jest do roli kogoś, kto musi przeczekać aż narodzi się na nowo jako mężczyzna), ale postaram się ocenić film w miarę obiektywnie. No dobrze, to co zagrało, a co nie?

Walor historyczny i muzyczna uciecha

Film jest bardzo długi – trwa blisko trzy godziny. Opowiada, jak 7. wcielenie Wisznu, Rama, ratuje swoją ukochaną Sitę z opresji. Została ona porwana przez złego króla, Rawana i jego demonicznych sługusów na południu kraju – Lance. Rama musi wyzwolić nie tylko ją, ale i całe królestwo rządzone przez tyrana. W przeprawie towarzyszy mu olbrzymia małpa Hanuman (przedstawiciel ludu Vanara mieszkającego w indyjskich lasach, który pomaga głównemu bohaterowi w walce ze złymi duchami) oraz jego brat, Lakshman. Przez mniej więcej połowę filmu obserwujemy próby uprowadzenia Sity przez niegodziwców, natomiast druga połowa tytułu wypełniona jest bardziej pompatycznymi scenami związanym z jej uwolnieniem. Nie ma wielu zapychaczy.

Muszę przyznać, że próby porwania Sity przez często przybierającego kształt wiedźmy demona skojarzyły mi się nieco z próbami uśmiercenia Śnieżki przez złą macochę w niektórych jej adaptacjach. Zwierzęta, które wyczuwają, co się świeci i próbują poinformować o tym Ramę, przywodzą na myśl jelenie i ptaki z filmu Walta Disney’a z 1937 roku.

Przez cały seans ani przez chwilę nie poczułam jakichkolwiek większych emocji. Co nie znaczy, że nie miałam ich wcale. Jednak łzy do oczu nie podchodziły. Niemniej w tytule nie brakowało udanych scen z punktu widzenia wizualnego. Najbardziej podobały mi się dwie z nich.

Pierwsza to ta, w której Rama za radą Boga Morza wraz ze swoimi pomocnikami buduje kamienny most (wg boskich przesłanek na każdym kamieniu znajdować musi się imię króla, inaczej budowla zawiedzie). Dzięki niemu Rama i jego kompania znaleźć się mają na południu Indii w Lance, a tym samym umożliwić sobie starcie ze złowrogim Rawaną. Hordy małp toczą kamień po kamieniu niczym budowniczowie piramid w starożytnym Egipcie. Woda zdaje się z nimi synchronizować (w końcu kładka to pomysł jej hinduskiego opiekuna). Wygląda to dość magicznie, okraszone jest także bardzo przyzwoitą muzyką. To się naprawdę twórcom udało.

Druga scena, to ta w której Hanuman wykonuje pieśń ku czci Sity, przysięgając tym samym, że jej mąż wkrótce uwolni lud Lanki i ją samą. Utwór jest naprawdę przejmujący.

Ciekawa jest jeszcze sekwencja, w której małpy opatrują rany poległych w bitwie. Robią to bowiem także w stosunku do przeciwników. Scena, w której Hanuman wybiera się w Himalaje w celu pozyskania leczniczych ziół dla poległych wojowników również jest dość interesująca. Uwaga, spoiler! Niecodziennie mamy okazję obserwować olbrzymią małpę, która nie dość, że zachowuje się jak człowiek, to jeszcze zamiast zerwać kilka chwastów dla swoich pobratymców, postanawia przetransportować całą górę. Wisienką na torcie jest pojedynek między Ramą a Rawaną, który kończy się poznaniem przez widza iście demonicznej strony władcy.

Hanuman, Ramayan

W filmie pojawia się mnóstwo mitologicznych postaci tj. Kumbhakarna (olbrzymich rozmiarów brat Rawany i najpotężniejszy wojownik w królestwie), Nikumbha (demon i syn owego giganta), Vibhishana (brat Rawany, który usiłuje odwieść go od wielu bezwględnych decyzji) oraz Sugriv (król małp). W filmie pojawia się jeszcze Indrajeet (syn Rawany), Nikumbila (bóstwo do którego modli się złowrogi Indrajeet), Jamvant i wielu innych. Już nie przynudzam.

Kumbhakarna, brat Rawany

Co to jest Ramajana?

To staroindyjska epopeja pochodząca z II wieku przed naszą erą, która swój ostateczny kształt uzyskała w okolicach II wieku n.e. Jej autorem jest legendarny wieszcz, Walmiki. Do dziś stanowi żródło inspiracji dla filmowych twórców, szczególnie tych z Bollywood.

Po tych faktograficznych wzmiankach chciałabym w końcu podsumować moje odczucia związane z filmem. Pochwalić należy niesamowitą dbałość o szczegóły, jeśli chodzi o wygląd poszczególnych bóstw/demonów. Akcja rozwija się bardzo szybko i widz nie może pozwolić sobie na wyskoczenie do kuchni i zrobienie butter chickena, gdy w tle przygrywają mu hinduskie pieśni. Niemal każda scena wnosi coś do wykreowanego świata. Albo poznajemy nową postać, albo odkrywamy nową lokację mistycznego świata. Tytuł uczy szlachetności. Rama jest bardzo pokorny, ma litość nawet dla swoich wrogów, dopiero przyparty do muru wdaje się z nimi w walkę.

Gdyby w filmie był lepszy dubbing, a kreska mniej toporna, z pewnością wzbudziłby on we mnie większe emocje. I tak jest jednak dobrze.

Moja ocena: 7/10

Dla ciekawskich:

Bogowie pomogli Ramie walczyć z Rawaną dzięki modlitwom Sity. Ta wybłagała ich, aby wzmocnili czakrę wybranka (w wierzeniach dharmicznych tj. buddyzm czy hinduizm, jest ona ośrodkiem energetycznym w określonym obszarze ciała).

W filmie jest wiele scen, w których długie czarne włosy Ramy majestatycznie poruszają się na wietrze. To podkreśla jego piękno i delikatność. Mężczyzna ma najdłuższe włosy w filmie.

Rawana nosi złotą zbroję i niezniszczalny miecz podarowany mu przez Śiwę. Rama przyodziany jest z kolei w bawełniane ubrania, we włosach ma stare ozdoby, a nawet nie nosi obuwia. Jego miecz jest wytworem ludzkich rąk. Takie przedstawienie postaci podkreślić ma jej skromność.

Tytuł filmu: Ramayana

Reżyseria: Yugo Sako, Ram Mohan, Koichi Saski

Muzyka: Vanraj Bhatia, Alan Howarth

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: