Wiedza tajemna

„Nausicaa z Doliny Wiatru” i „Diuna”: Uderzające podobieństwo postapokaliptycznych wizji

“Nausicaa z Doliny Wiatru” Hayao Miyazakiego ma zaskakująco wiele wspólnego z “Diuną” Franka Herberta, która po raz pierwszy została zekranizowana przez Davida Lyncha. Z czego wynikają podobieństwa pomiędzy tymi dziełami i jakie mają znaczenie dla ich interpretacji? Spróbujmy odpowiedzieć na te pytania. 

Oba filmy miały swoją premierę w 1984 r. Biorąc jednak pod uwagę chronologię, należy przypuszczać, że to Hayao Miyazaki inspirował się niezwykle popularną powieścią science-fiction z pierwszej połowy lat 60. Najpierw stworzył siedmiotomową mangę pt. “Nausicaa z Doliny Wiatru”, na podstawie której powstał pełnometrażowy film animowany pod tym samym tytułem. Co ciekawe, to właśnie sukces anime osadzonego w realiach s-f przyczynił się do powstania studia Ghibli, któremu zawdzięczamy cieszące się największym uznaniem krytyków japońskie animacje.

Historia “Diuny” Davida Lyncha niestety nie jest tak różowa. Film stanowił zwieńczenie wieloletnich wysiłków na rzecz ekranizacji kultowego dzieła Herberta. Lynch został wybrany na reżysera tej adaptacji po wielu nieudanych próbach innych filmowców. Choć miał już wówczas na swoim koncie ciepło przyjętego przez krytyków Człowieka słonia (1980), nie mógł się pochwalić żadną pełną rozmachu produkcją fantastyczno-naukową. Co gorsza, musiał przenieść na duży ekran bogate uniwersum Diuny w formie jednego obrazu, a nie serii. Producenci naciskali dodatkowo, aby skrócić pierwotną trzygodzinną wersję filmu (która i tak stanowiła ogromne streszczenie literackiego pierwowzoru) do nieco ponad dwóch godzin, co przyniosło tragiczny efekt końcowy. 

Mimo ogromnego budżetu, film poniósł kasową porażkę. Krytycy nie szczędzili mu gorzkich słów. Sam Lynch wolał unikać tematu dzieła, o którego ostatecznej wersji nie mógł decydować samodzielnie jako twórca.  

  1. Dwa nieprzyjazne człowiekowi światy

Światy przedstawione w “Diunie” i anime “Nausicaa z Doliny Wiatru” pozornie różnią się od siebie diametralnie. W rzeczywistości stworzonej przez Franka Herberta najważniejszym miejscem akcji jest pustynna planeta Arrakis, nazywana też Diuną. To ona stanowi źródło przyprawy (inaczej melanżu), najcenniejszego surowca we wszechświecie, który umożliwia poszerzanie zakresu świadomości. Rozwój zdolności ludzkiego umysłu ma szczególne znaczenie dla galaktycznej cywilizacji, która porzuciła ideę wykorzystania komputerów po wielkiej wojnie z myślącymi maszynami. Bez przyprawy z Arrakis nie dałoby się np. nawigować statkami kosmicznymi, dlatego też pod rządami Imperatora Padyszacha, władcy wszechświata, wyznawana jest podstawowa zasada: przyprawa musi płynąć.

W dziele Miyazakiego resztki ludzkości żyją na nielicznych nieskażonych ziemiach takich jak tytułowa Dolina Wiatru. Resztę planety porasta Trujący Las, którego opary zabijają człowieka w ciągu kilku minut. Śmiercionośne grzyby dokonują ekspansji na kolejne obszary. Akcja rozgrywa się w 1000 lat po Siedmiu Dniach Ognia, czyli wielkiej wojnie, która zakończyła się ekologiczną katastrofą. Ostatnie królestwa wciąż toczą ze sobą wojny. Prawdziwy postrach obok konwencjonalnego arsenału budzą jednak legendarni Żołnierze Boga, potężne istoty, które można wykorzystywać jako broń masowego rażenia.

Trujący Las z dzieła Miyazakiego oraz pustynna Diuna na pozór nie mają ze sobą wiele wspólnego.

Skrajne warunki nieprzyjazne gatunkowi ludzkiemu oraz ludzkość nastawiona na dalszą eksploatację bogactw natury w postapokaliptycznej rzeczywistości to elementy ewidentnie łączące Nausicaę z Doliny Wiatru ze światem Diuny. Pozbawiona wody pustynia i toksyczna dżungla to dwie różne scenerie budujące niesamowity, niepowtarzalny klimat opowieści science fiction.

  1. Zdolność przetrwania i adaptacja do trudnych warunków

W obydwu filmach obserwujemy, jak ludzie przystosowują się do zagrażających ich życiu naturalnych uwarunkowań środowiska. Zamieszkujący Diunę Fremeni zakładają tzw. filtrfraki, czyli specjalne kombinezony zapobiegające odwodnieniu i regulujące temperaturę ciała. Woda stała się w ich kulturze czymś więcej niż skarbem, a dążenie do jej oszczędzania najwyższym priorytetem. Na każdym kroku widać, jak wielką czcią otaczają życiodajną ciecz. Kiedy główny bohater, Paul Atryda, zabija w pojedynku jednego z Fremenów i roni łzy nad jego ciałem, reszta zauważa, że “oddaje wodę zmarłym”.

U Miyazakiego tytułowa bohaterka zakłada maskę tlenową, odwiedzając strefę skażoną. Natrafia też na potężny szkielet ohmu, wielkiego stawonoga, który chce wykorzystać jako surowiec na narzędzia. Wcześniej przy pomocy specjalistycznego sprzętu ratuje z opresji przed żywym owadem swojego przyjaciela, Mistrza Yupę. Społeczność Doliny Wiatru jest sprawnie zorganizowana, jeśli chodzi o dbałość o bezpieczeństwo. W jednej ze scen grupa chłopów błyskawicznie oczyszcza pole, na którym pojawiły się zarodniki śmiercionośnego grzyba. 

U góry: Nausicaa w charakterystycznej masce tlenowej. Na dole: filtrfraki Fremenów odzyskują wodę nawet z powietrza wydychanego przez nos.

  1. Siły natury jako stworzenia piękne i przerażające zarazem

Zarówno w świecie Diuny, jak i w dziele animatorów późniejszego studia Ghibli głównymi reprezentantami fauny okazują się niesamowitych rozmiarów robaki, które zdają się uosabiać potęgę natury, zachwycającą i budzącą grozę jednocześnie. 

U Lyncha poznajemy je, gdy jeden z nich połyka nagle całą żniwiarkę wydobywającą przyprawę. To czerwie pustyni, majestatyczne stworzenia przemierzające piaski Arrakis i podobne z wyglądu do gigantycznych dżdżownic. Ich długie na kilkaset metrów cielska stanowią zagrożenie dla człowieka i jego instalacji, jednak żyjący w pełnej zgodzie z przyrodą Fremeni znają sposób, by wykorzystać je do transportu. Choć feudałowie z galaktycznego cesarstwa nie mają o tym pojęcia, cykl życia tych niezwykłych istot wiąże się ściśle z powstawaniem najcenniejszego surowca wszechświata.

W postapokaliptycznej wizji Miyazakiego odpowiednikiem czerwiów są ohmu, ogromne bezkręgowce, których niebywale mocny pancerz pokrywa kilkanaście gałek ocznych. Co chyba najbardziej charakterystyczne, kolor tych oczu zmienia się z niebieskiego na czerwony, gdy owady wpadają w szał i chcą tratować wszystko na swojej drodze. Nieniepokojone ohmu nie zagrażają nikomu. To one jednak odpowiadają za ekspansję Trującego Lasu, gdy z czerwonymi oczami nawiedzają całymi hordami nowe terytoria i roznoszą przy okazji zarodniki grzybów.

U góry: horda rozwścieczonych ohmu pędzi przed siebie. Na dole: czerw pustyni otwiera paszczę.

  1. Przepowiednia i wybawiciel, który przywraca równowagę

Tak w lynchowskiej Diunie, jak i w anime Nausicaa z Doliny Wiatru ważną rolę odgrywają motywy przepowiedni i wybawiciela. W tym pierwszym obrazie słowa dawnego proroctwa przytaczane są praktycznie co kilka scen. Trochę psuje to odbiór filmu, gdyż widz nie ma wątpliwości, że głosem spoza świata, który oczyści wszechświat, ma zostać Paul Atryda (Kyle MacLachlan). Już na samym początku dowiadujemy się, że to właśnie jego, a nie sprawującego realną władzę jego ojca, księcia Leto (Jurgen Prochnow), najbardziej obawiają się galaktyczne elity. Wątek mesjanistyczny świetnie łączy się z ekologicznym przesłaniem literackiego pierwowzoru. W momencie próby główny bohater pojmuje zależność pomiędzy czerwiami a przyprawą (czerw to przyprawa, a przyprawa to czerw), po czym rozpoczyna krucjatę w celu całkowitego powstrzymania eksploatacji bogactw naturalnych Arrakis (wiedziony przy okazji żądzą osobistej zemsty).

W filmie Nausicaa z Doliny Wiatru słowa starej przepowiedni przypomina Obaba, ślepa staruszka i ciotka Nausicai. Wybawiciel ma zstąpić na złote pole w niebieskich szatach i przywrócić pokój na ziemi. Tymczasem Nausicaa od samego początku wykazuje cechy tradycyjnie przypisywane męskim protagonistom, takie jak odwaga czy niezależność w działaniu i podejmowaniu decyzji. Samotnie dokonuje rekonesansu skażonych okolic. Wraz z mistrzem Yupą próbuje zgłębić naturę Trującego Lasu. Ponadto, potrafi patrzeć na rzeczywistość znacznie szerzej, niż inni ludzie. W przeciwieństwie do swojego ojca przynajmniej podświadomie rozumie, że relacje między owadami i ludźmi nie muszą być wcale antagonistyczne. Dzięki tej intuicji wkrótce odkrywa również inne tajemnice otaczającego ją świata.

Powyżej: Obaba z dziećmi. Na dole: wielebna z zakonu Bene Gesserit, powierniczka tajemnej wiedzy.

Ekologia, mesjanizm i przyszłość

W przypadku dzieł fantastycznonaukowych śmiałe inspiracje wydają się jak najbardziej pożądane. Podobieństwo anime Nausicaa z Doliny Wiatru do Diuny wydaje się ewidentne, ale oczywiście w żaden sposób nie ujmuje to dziełu Miyazakiego, wręcz przeciwnie. W mediach społecznościowych można nawet znaleźć komentarze fanów twórczości Herberta, którzy zachwycają się nim właśnie ze względu na liczne nawiązania do kultowego uniwersum. Trzeba przyznać, że przesłanie ekologiczne połączone z mesjanizmem znakomicie sprawdza się jako fundament dobrej historii s-f. 

Nausicaę z Doliny Wiatru uznaje się za pierwowzór Księżniczki Mononoke (1997), dzieła studia Ghibli, które do dziś cieszy się znacznie większą popularnością. W nim również występuje konflikt natura-człowiek. Niewątpliwie sukces animacji z pierwszej połowy lat 80. wskazał tej grupie japońskich animatorów ścieżkę, którą należy podążać.Co do samej Diuny fani czekają oczywiście na film Denisa Villeneuuve, którego światowa premiera ma się odbyć w grudniu. Czy tym razem uda się sprostać oczekiwaniom zarówno widzów, jak i krytyków?   

Paweł Rumiński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial