Recenzje

„Kipo i Dziwozwierze”. Słów kilka o pierwszym sezonie DreamWorksowego Fallouta

DreamWorks wypuściło dobry serial. W dodatku niebazujący na poprzednich produkcjach studia.

Co, a raczej kto się za nim kryje?

Radford Sechrist pracował jako story artist (dodatkowy scenarzysta, często niewymieniany podczas napisów końcowych, czasami nazywany też storyboardzistą) przy filmie Jak wytresować smoka 2 (2014). Jego zadaniem było wykonanie rysunków, przypominających komiks z didaskaliami, mającymi ukazać przebieg akcji filmu.

Nic więc dziwnego, że to właśnie on postanowił stworzyć coś takiego jak cyfrową opowieść graficzną o nietypowych stworzeniach. To właśnie na niej opiera się dostępny na Netfliksie serial Kipo i Dziwozwierze (2019) rozgrywający się w postapokaliptycznym świecie. Ludzie muszą ukrywać się w norach, a powierzchnię opanowały zmutowane zwierzęta (z bardziej i mniej haniebnymi zamiarami). Zobaczcie prace Sechrista:

Internetowy komiks Sechrista – serialowa inspiracja
Karta komiksu Kipo i Dziwozwierze
Pubudka Kipo

Więcej prac artysty znajdziecie TUTAJ.

Tym sposobem Sechrist został showrunnerem serii, nad którą poza nim pracowało także pięciu innych scenarzystów. Za produkcję tytułu odpowiada studio Mir z Południowej Korei, które w swoim portfolio ma m.in. Czas Voltrona (Netflix, DreamWorks) oraz The Legend of Korra (Nickelodeon). Stawia ono na tradycyjną, rysunkową technikę tworzenia postaci i otaczającego świata.

W Kipo twórcy serwują nam ostrą kreskę i neonowe, żywe kolory. Doskonale współgrają one z tempem akcji, jak również niesamowitymi rysunkami Dziwozwierzów. Bardzo mnie to cieszy.

Dla porównania She-Ra i księżniczki mocy, DremWorks. Showrunnerką serii jest amerykańska ilustratorka Noelle Stevenson.
Tutaj linie są mniej ostre niż w najnowszym dziele DreamWorks.
Twitter.com – Noelle Stevenson

Twitter.com – Noelle Stevenson

Dla porównania plakat Kipo

Wróćmy do serialowych zwierząt – w pierwszym sezonie spotykamy m.in. koty lubujące się w noszeniu koszulek w kratę (wg twórców to właśnie cechuje prawdziwego kota), węże grające na gitarach własnymi językami i szczury, których pasją jest medytacja. Czujecie się zachęceni?

Koty z Kipo
Wężowi gitarzyści

Ekstrawagancji postaci towarzyszy wspominana już przeze mnie genialna oprawa wizualna, ale i muzyczna! W niemal każdym odcinku jest ona podłożona bezbłędnie, w niektórych zdarzają się nawet pełne wykonania skomponowanych na potrzeby serialu utworów.

To, co jeszcze podobało mi się w serialu to niejednoznaczność bohaterów. Wśród zmutowanych zwierząt znaleźć możemy te dość ufne w stosunku do ludzi, jak i takie bardziej zdystansowane. Podobnie jest z człowiekiem. Kipo wykazuje się (zwłaszcza w pierwszych odcinkach) dużym optymizmem graniczącym z naiwnością w stosunku do otaczającego ją świata na powierzchni, z kolei jej towarzyszka – buntownicza Wolf – odwrotnie. Dziwozwierze postrzega ona we wrogich kategoriach. Z czasem obie postaci zaczynają nabierać odcieni szarości i rozumieć, że nie wszystko w naszym życiu jest zerojedynkowe. Dobra robota.

Dodam jeszcze, że polska ekipa dubbingowa sprawiła się naprawdę dobrze. Praktycznie nie ma się do czego przyczepić. W roli głównej usłyszymy Dominikę Kachlik (Bertie z Tuca i Bertie), w roli Wolf Sarę Lewandowską (Hilda). Poza nimi ciekawą postacią jest chłopak imieniem Benson zagrany przez Maksymiliana Mikasiowa (Ernest i Celestyna). Ciekawą, bo w odróżnieniu od Wolf – nie panikuje on w obliczu pozostania na powierzchni. Szuka za to nowych rozwiązań i wykazuje się przy tym dużym sprytem. Ma przyjazne usposobienie i w najmniejszym stopniu nie drażni widza.

Benson, Kipo

Końcowa ocena: 8/10 Pulsujące kolory, kreska pasująca do stylu narracji opowieści, nietuzinkowy scenariusz i interesujące piosenki. Brawo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial