Wiedza tajemna

„Megamocny”. 10 złowieszczych faktów o kosmicznej komedii pełnej złoczyńców

Bo nie wolno nikogo oceniać po wyglądzie.

Megamocny to powstała w 2010 roku animowana komedia pełna akcji przedstawiająca losy tytułowego pierdołowatego złoczyńcy, któremu świat wywraca się do góry nogami, gdy podczas kolejnej próby zdobycia panowania nad Ziemią niechcący zabija swojego arcy-wroga, superbohatera Metra Mana.

Wyreżyserowany przez Toma McGratha (cztery części Madagaskaru, 2005, 2008, 2012, 2021, Dzieciak rządzi, 2017) obraz stworzyła wytwórnia DreamWorks.

Parę faktów o Megamocnym:

#1. Wszystko zaczęło się od Supermana, a konkretniej rozmyślań w stylu „A co by było, gdyby Lex Luthor pokonał Supermana?” Zamiast bogatego, okrutnego człowieka, stworzono Megamocnego (Will Ferrell), czyli dziwnie wyglądającą, tchórzliwą pierdołę z innej planety. W kontrze do niego stoi Metro Man (Brad Pitt), który jest bardzo w typie Supermana, też jest kosmitą, ale silnym, przystojnym i potrafiącym latać. Mieszkańcom Metro City łatwo było pokochać super bohatera, ale z równie dużą łatwością uznali niebieskiego dziwaka z wielką łysą głową za „innego” i „złego”. O tym, czy Megamocny odnajdzie swoją ścieżkę, musicie przekonać się sami!

DreamWorks

#2. Przekuciem oryginalnego scenariusza Alana Schoolcrafta i Brenta Simonsa w film miała zająć się firma produkcyjna Bena Stillera, Red Hour Films. Tak, Megamocny miał być filmem live-action ze Stillerem w tytułowej roli. Jak sam aktor przyznał, wszyscy doszli do wniosku, że Megamocny wyszedłby lepiej w wersji animowanej, zatem projekt trafił na biurko CEO DreamWorks, Jeffreya Katzenberga.

Ben Stiller. Zdjęcie: Ian Gavan/2014 Getty Images

#3. Początkowo film nazywał się Master Mind, a arcy-wróg Megamocnego miał na imię Uberman. Tytuł został zmieniony na Oobermind, gdy Marvel Comics nazwało jednego ze swoich bohaterów imieniem Master Mind. W następstwie Uberman, czyli imię brzmiące jak Superman zarabiający na ekonomicznych przejazdach, zostało zmienione na Metro Man.

DreamWorks

#4. Stiller nie zagrał też animowanego Megamocnego, ponieważ wolał zająć się produkcją, jednak użyczył swojego głosu Bernardowi, który pracuje w Muzeum Metro Mana. Posłuchacie go poniżej:


#5. W filmie miało pojawić się jeszcze kilku złoczyńców, ale w trakcie produkcji ich postaci zostały usunięte. W jednej z wersji Megamocnego (film parę razy zmieniał reżyserów, więc historia również ewoluowała) Megamocny miał należeć do kółka największych super-złoczyńców. Aby Doom Syndicate pełen był oryginalnych czarnych charakterów, DreamWorks ogłosił, że zbiera pomysły. Pędzle dreamworksowych artystów poszły w ruch! Story artist Ryan Savas publicznie udostępnił swoje szkice takich złowieszczych bohaterów jak White Zombie, Barista, Ectopus, Rhinestone inspirowany artystą estradowym Liberace, czy Alec Baldwin (tak, ten aktor), który miał hipnotyzować swoje ofiary niesamowitymi umiejętnościami aktorskimi. Z kolei artysta Devin Crane zaproponował takich paskudników jak Destruction Worker, palący szkielet czy „geriatryczna władczyni ognia” Hot Flash.

Ryan Savas, DreamWorks
Ryan Savas, DreamWorks
Devin Crane, DreamWorks

Niestety, budżet nie guma, a scenariusz nie labirynt. Pomysl na kółko złoczyńców upadł, a jedynym bohaterem, który się ostał, jest nasz niebieski kosmita.

Nie oznaczało to wcale absolutnego końca dla wszystkich wspomnianych bohaterów. Trzy lata po premierze Megamocnego, DreamWorks wypuścił grę Megamind: Ultimate Showdown, w której pojawiają się niektóre nieprzyjemne postaci, w tym Hot Flash.

Megamind: Ultimate Showdown, DreamWorks

#6. Postacie przeszły dużo radykalnych zmian wyglądu. Prace koncepcyjne ujawniają, że kiedy Metro Man był jeszcze Ubermanem (przysięgam, od teraz do wszystkich kierowców Ubera będę się zwracać per Pan Uberman) to wyglądał i ubierał się jak Elvis, Roxanne miała inne uczesanie, a Megamind miał włosy (!). Jednak największą metamorfozę przeszedł oddany pomocnik knującego kosmity.

Wszyscy znamy Miniona jako gadającą piranię, która porusza się w wielkim mechanicznym kostiumie przypominającym małpę z poważnym wodogłowiem. Okazuje się, że pierwotnie wyobrażano go sobie nie jako utalentowaną kulinarnie rybę, ale… pulchnego faceta z odrzutowym plecaczkiem. Jak to dobrze, że na tym nie stanęło!

#7. Kampania marketingowa filmu trafiła do Księgi rekordów Guinnessa. Aby wypromować Megamocnego, Ferrell (aktor grający Megamocnego) na miesiąc przed premierą zaprosił na wielką imprezę wszystkich, którym marzyło się zostać superbohaterem. Tym sposobem odbyło się Największe Zgromadzenie Superbohaterów, w którym wzięło udział aż 1580 przebranych uczestników. Ferell z ekipą pobili ówczesny rekord o 79 superbohaterów.

Zdjęcie: John Sciulli/BEI/Shutterstock/ World Record for Largest Gathering of Superheroes

#8. Filmowi bardzo zaszkodziło Jak ukraść księżyc (2010). Megamocny trafił na ekrany kin cztery miesiące po minionkowym hicie Universalu, którego fabuła również dotyczy złoczyńcy, który staje się dobry… Megamocny zarobił na świecie niespełna 322 miliony dolarów i nie doczekał się kontynuacji, natomiast Jak ukraść księżyc, dzięki box offisowi wynoszącemu przeszło 543 miliony, doczekał się sequeli i spinoffu. Niestety, przez bliskość tematyczną i premierową Megamocny oberwał też od wielu krytyków. Jedna z nich, Claudia Puig, napisała „Czy naprawdę potrzebujemy Megamocnego, skoro mamy Jak ukraść księżyc?”.

Na szczęście Megamocny odkuł się dzięki wydaniom DVD i Blu-ray, na których w samych Stanach zarobił prawie 80 milionów dolarów.

Fanart autorstwa BlueprintPredator

#10. W 2011 roku nakręcono kilkunastominutowego shorta Megamind 2: The Button of Doom, który w całości możecie zobaczyć poniżej. Miłego oglądania!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: