Newsy Wiedza tajemna

Annecy 2020. Reżyserzy „Vaiany” i „Małej Syrenki” zdradzają swoje sekrety!

Podczas tegorocznego Annecy Ron Clements i Jon Musker (Vaiana: Skarb Oceanu, Mała Syrenka) zdradzili, jak zaczęła się ich przygoda z animacją, jakie cechy musi posiadać dobry animator oraz dlaczego filmy live-action nigdy nie będą tak niezwykłe jak animacje.

Ron Clements i Jon Musker pracowali razem kolejno nad Małą syrenką (1989), Aladynem (1992), Herkulesem (1997), Planetą skarbów (2002) i Vaianą (2016). To jedni z najbardziej cenionych reżyserów animacji na świecie.

Początki. Wszystko zaczyna się od pasji

Clements urodził się w małym miasteczku w stanie Iowa w Stanach Zjednoczonych. W animacji zakochał się za sprawą filmu Pinokio (1940), który obejrzał w wieku ośmiu lat. To pod jego wpływem zaczął rysować i zamarzył, by w przyszłości pracować w studiu animacji. Podkreślił jednak, że pierwszym filmem animowanym, jaki zobaczył, był Kopciuszek.

Aby doskonalić swój warsztat Clements nabył Biblię animacji, czyli The Art of Animation Boba Thomasa. W wieku 15 zatrudnił się w jednej z lokalnych stacji telewizyjnej w roli grafika. Niedługo po tym dostał się do programu szkoleniowego Disneya, który rozpoczął się jeszcze w latach 70.

Musker przyszedł na świat w Chicago w stanie Illinois. W sztuce animacji zakochał się za sprawą żywych kolorów i postaci z filmów takich jak Śpiąca królewna (1959), 101 dalmatyńczyków (1961) i Miecz w kamieniu (1963). Podobnie jak Clements wyposażył się The Art of Animation Thomasa i zaczął wykonywać amatorskie rysunki. Podczas jednej z edycji Chicago Film Festival, na którą się wybrał, zaimponowała mu zaprezentowana tam praca Richarda Williamsa Opowieść wigilijna, a także słowa, jakie usłyszał z ust Chucka Jones. Twórca Toma i Jerry’ego i współtwórca Królika Bugsa powiedział, że animować to cały czas się uczyć. Musker utwierdził się w przekonaniu, że obrał odpowiednią ścieżkę zawodową.

Kilka miesięcy później został członkiem programu Disneya, którego celem było wyszkolenie nowej generacji animatorów. Obok niego znaleźli się tam również John Lasseter (Toy Story, Auta) i Brad Bird (Iniemamocni). Mentorem Muskera został Eric Larson, disnejowski spec od kreacji animowanych zwierząt, jeden z Dziewięciu Staruszków Disneya. To się nazywa nauczyciel.

Po odbyciu treningu w firmie Disneya, obaj panowie (Clements i Musker) znaleźli tam zatrudnienie. Do dziś są flagowymi twórcami stajni Mikiego.

Jakie cechy musi posiadać dobry animator?

Clements wymienia dwie cechy. Po pierwsze – umiejętność obdarzania postaci emocjami. W ich oczach musi być widać, co czują. Jako przykład Musker wymienia tutaj Lady i Trampa (Zakochany kundel, 1955) w scenie, podczas której pieski pałaszują spaghetti. Z ich czarnych oczu dziwnym trafem można wyczytać bardzo nasycone emocje! Po drugie – otwarty umysł. Artysta podkreśla, że nie należy kierować się pierwszym impulsem przy tworzeniu określonej historii czy postaci. Należy sprawdzić różne możliwe ścieżki, co zawsze prowadzi do poszerzenia horyzontu twórczego. Wszystkie te rzeczy zaszczepiła mu ikona Disneya, Frank Thomas, z którym Clements pracował nad Bernardem i Bianką (1977). [1]

Wtóruje mu Musker, który dodaje również, że niezwykle ważne jest umiejętne żonglowanie muzyką. Wg niego należy zastanowić, się jaki jej rodzaj podkreśli esencję animacji, wywinduje ją na wyższy poziom. Musker poskreśla, że teksty Howarda Ashmana i muzyka Alana Menkena to przykłady solidnie wykonanej pracy w tym zakresie (Mała syrenka, Aladyn). Reżyser zauważa też, że to, co uda się zrobić za pomocą animacji, nie da odtworzyć (a nawet jeśli, musi być to naprawdę olbrzymim wyzwaniem) za pomocą książki, filmu live-action czy nawet przedstawienia na Broadwayu. Przypomina tutaj wcielenie Robina Williamsa jako Dżina z Aladyna, które jego zdaniem wyciągnęło ze zmarłego aktora coś, czego nie udało się uzyskać reżyserom filmów fabularnych. Nie sposób się nim nie zgodzić.

Musker przywołuje porównanie animacji do domków na drzewie, którego użył niegdyś producent Czarnego kotła, Joe Hale. Są zabawne i sprawiają, że postrzegamy świat z zupełnie innej perspektywy.

Jeśli chodzi o muzykę, Clements dołożył swoje trzy grosze, mówiąc, że ważne jest, aby jej twórca był w jakimś stopniu związany z środowiskiem, w jakim osadzony jest film. Jako przykład efektywności takiego podejścia do sprawy wymienia pracę Randy’ego Newmana przy Księżniczce i żabie (2009). Akcja jednego z ostatnich animowanych 2D filmu Disneya dzieje się w Nowym Orleanie, czyli tam, gdzie wychowywał się Newman. O tym, jak wspaniała jest ścieżka dźwiękowa do tego filmu, nie trzeba nikogo przekonywać. Dzięki muzyce z tego filmu niemal czujemy powietrze w stopionej w jazzie i słońcu Luizjanie. Coś pięknego.

[1] Thomas odpowiedzialny jest m.in. za scenę z płaczącymi nad trumną Śnieżki krasnoludkami, która uważana jest za pierwszą w historii animacji sekwencję, która wywołała w widowni łzy. To również jemu zawdzięczamy ww. sekwencję z zakochującymi się w sobie spanielem i kundlem nad talerzem makaronu bolognese. Thomas pracował również m.in. przy Pinokiu (1940) oraz Bambi (1942). Jest jednym z Dziewięciu Staruszków Disneya oraz autorem czterech książek o sztuce animacji. Chuck Jones nazwał go Lawrence’m Animacji (aluzja do nagradzanego filmu Lawrence of Arabia w reżyserii Davida Leana, który przedefiniował możliwości kina).

Przyszłość animacji

Nie zmieni się jedna rzecz. Trzeba być odważnym i kreować postaci z charakterem. Zdaniem Muskera Walt Disney zrobił to już w Królewnie Śnieżce i siedmiu krasnoludkach (1937), kiedy obdarzył każdego z krasnoludków odpowiednimi przywarami. Twórca za wizjonera w tej kwestii uważa też animatora Glena Keane’a, który stworzył m.in Ariel, jedną z najbardziej charyzmatycznych księżniczek Disneya!

Glen Keane

Musker podkreśla poza tym, że jego współpracownik – Clements to nieocenione źródło inspiracji. [2] Ten ostatni dodaje, że reżyser musi być obecny przy wyborze aktorów, piosenek, tworzeniu storyboardów. Trzeba myśleć całościowo. Przyszłość animacji rysuje się w świetlanych barwach, pod warunkiem, że twórcy będą wkładać w nią serce. Jak dziś.

Musker i Clements pracowali zarówno przy animacji 2D, jak i 3D. Przykładem tej ostatniej jest Vaiana, która jak zgodnie przyznają była dla nich nie lada wyzwaniem. Mimo zmiany techniki twórcy trzymali się swoich wartości przy tworzeniu filmu. Mamy zatem pełne emocji piosenki wykonywane przez postaci, które budzą emocje. Mamy dobry film.

Mimo, że Clements stwierdził, że pokochał animację 3D, to jego zdaniem, ta w wersji 2D również będzie się dobrze trzymać. Chciałabym mu wierzyć.

[2] Musker i Clements przed Małą Syrenką współtworzyli Wielkiego mysiego detektywa (1986). Zdaniem Muskera praca z Clementsem pełna jest wrażeń i wybuchów kreatywności. Ma on bowiem nieskończenie wiele pomysłów m.in. na dialogi postaci.

.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial