Recenzje

„Undone”. Ujmująca historia z animacją rotoskopową od twórców „BoJack Horseman”


Undone (2019) to pierwszy serial (dostępny na jednej z platform streamgowych – Amazon Prime) zrealizowany w całości animacją rotoskopową (nagrany wcześniej materiał z udzialem aktórow zostaje odtworzony za pomocą rysunków). Wcześniej mogliśmy ją podziwiać m.in. w filmie Przez ciemne zwierciadło z Keanu Reevesem w reżyserii Richarda Linklatera.

Undone stworzony został przez Raphaela Boba-Waksberga i Kate Purdy. Oboje pracowali wcześniej przy BoJack Horseman. To mieszanka psychodelii i dramatu rodzinnego z Rosą Salazar (Alita: Battle Ange, Nie otwieraj oczu) w roli głównej. Skupia się wokół odgrywanej przez nią Almy, która przytłoczona jest rutyną swojego dwudziestokilkuletniego życia. Boi się także, że z uwagi na fakt, iż jej babcia cierpiała na schizofrenię, ona sama nie jest zdolna uszczęśliwić innych. Wiąże się to jej zdaniem ze zbyt dużym ryzykiem. Alma jest skłócona ze swoją siostrą (Angelique Cabral), która zarzuca jej egocentryzm i zazdrość o swoje z pozoru idealne życie. Pewnego dnia Alma ulega wypadkowi, i tak naprawdę od tej chwili rozpoczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki (przynajmniej taki był zamysł twórców, bo rollercoasterem wrażeń seans nie jest).

Undone

Zobacz też: BoJack Horseman: Popkulturowy tygiel i ogrom wzruszeń! Niekwestionowany król Netflixa?

Na uwagę w opisywanej produkcji zasługują dwie rzeczy. Pierwszą z nich jest włączenie do historii wątku kryminalnego; protagonistka poza mierzeniem się ze swoją domniamaną postępującą chorobą psychiczną (po wypadku jej stan znacznie się pogorszył, postać jest zawieszona między jawą a snem) musi dowiedzieć się także, kto odpowiedzialny jest za śmierć jej ojca (w tej roli Bob Odenkirk z Better Call Saul), a także odwrócić bieg wydarzeń, co w jej głowie jest jak najbardziej realne. W serialu pada interesujące zdanie, jakoby nieliniowość czasu wiązała się stanem splątania. Filozoficzne rozważania mieszają się w nim ze stadium choroby psychicznej. Aspekt ten jak już wspominałam jest pierwszą rzeczą na plus.

Drugą jest, rzecz jasna, animacja, która, mimo że może być odbierana jako odtwórcza (w końcu odrysowywanie aktorów to nie to samo, co kreowanie nowych postaci), to jest wykonana bardzo dobrze (mam na myśli takie detale, jak kolory świateł miast, wyrazista czerwień wina w kieliszkach, bardzo dobrze zarysowany kontur ust bohaterki, gdy ta znajduje się w pełnym makijażu, a także sekwencje psychodeliczne). Koniec plusów. Całościowo ośmioodcinkowy serial się po prostu nie broni. Ujmuje, intryguje, ale niestety nuży. Moja ocena: 6/10

Pst! Zainteresowanych animacją rotoskopową zachęcam do zapoznania się z poniższym filmikiem, traktującym o jej początkach!

Zobacz też: Fleischer Studios. Polscy bracia rywalami Disneya. Popeye, Superman i Betty Boop

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: