Recenzje

„Mój Sąsiad Totoro” – symbolika i odniesienia w kultowej produkcji Miyazakiego

Mój Sąsiad Totoro (1988) to trzeci w kolejności film dorobku Hayao Miyazakiego i jedna z najbardziej rozpoznawalnych japońskich animacji zaraz obok innych wielkich produkcji studia Ghibli, takich jak W Krainie Bogów (2001) czy Księżniczka Mononoke (2007). Nawet jeśli obce są Wam dzieła japońskiego Walta Disneya lub zwyczajnie nie przepadacie za kreską charakterystyczną dla Kraju Kwitnącej Wiśni, z pewnością kojarzycie łagodnego, puchatego olbrzyma z szerokim uśmiechem i liściem na głowie. Tytułowy Totoro stał się postacią ikoniczną, której specyficzny wygląd do dzisiaj inspiruje producentów zabawek, gadżetów, przedmiotów codziennego użytku, mebli, doniczek, a nawet… lampek nocnych!

     IG@ghibli.store: Lampki nocne z szufladkami inspirowane postacią Totoro.

Dla jednych film jest ciekawą, jednorazową przygodą, innym być może nie przypadnie do gustu, a jeszcze inni wsiąkną w przepełnioną mistycznym klimatem opowieść jak w gąbkę. Choć produkcja o dwóch dziewczynkach spotykających leśne duszki z pozoru może wydawać się zabawną bajką dla dzieci ze szczęśliwym zakończeniem, zawiera ona w sobie całą plejadę odniesień do wierzeń, ideałów i faktów z życia reżysera.

Rodzina Miyazakiego

Mój Sąsiad Totoro opowiada historię dwóch sióstr Kusakabe – Satsuki i Mei, które przenoszą się wraz z ojcem Tatsuo na idylliczną wieś niedaleko Tokio. Celem ich przeprowadzki jest chęć zamieszkania bliżej szpitala, w którym znajduje się Yasuko, żona Tatsuo i matka dziewczynek, chorująca na gruźlicę kości i stawów (Zaremba-Penk & Lisiecki, 2012, 82). W samym filmie co prawda nie dowiadujemy się niczego na temat jej przypadłości, jednak książka o tym samym tytule autorstwa Tsugiko Kubo rozszerza ten wątek. W czasie nieobecności Yatsuko rodzina musi nauczyć sobie radzić z natłokiem domowych obowiązków i sprostać wielu wyzwaniom.

YouTube Harry’s Moving Media: Tatsuo Kusakabe, ojciec Mei i Satsuki.

Według książki Hayao Miyazaki: Master of Japanese Animation (tłum. „Hayao Miyazaki: Mistrz Japońskiej Animacji”) autorstwa angielskiej pisarki i krytyczki anime Helen McCarthy, tło filmu bazuje na etapie z życia samego reżysera, w którym jego matka cierpiała dokładnie na tę samą chorobę, na którą cierpi Yasuko. Warto tutaj wspomnieć, że Tatsuo do złudzenia przypomina ojca Hayao, Katsuji Miyazakiego, który podobnie jak jego filmowy odpowiednik opiekował się domem w czasie choroby żony. Fakt ten dowodzi, jak ważna dla autora jest rodzina i jak wielkim szacunkiem darzył on swojego ojca.

Dziecięce spojrzenie

Miyazaki nie bez powodu wybrał na głównych bohaterów dzieci. Twórca wielokrotnie powtarzał, że najszczęśliwszym okresem w życiu człowieka jest dzieciństwo. Choć reżyser z początku planował umieścić w filmie wyłącznie Mei, z czasem zdecydował się na wprowadzenie też jej starszej siostry. Celem tego miało być ukazanie relacji między dziewczynkami, różnych sposobów odbierania rzeczywistości i radzenia sobie z problemami. Ten zabieg twórcy filmu udał się wzorowo. Usposobienie Mei – młodszej, dziecinnej i psotnej dziewczynki, wyraźnie kontrastuje z charakterem starszej, bardziej odpowiedzialnej Satsuki, która podczas nieobecności Yasuko po części z musu, po części z chęci dorównania matce przejmuje część jej obowiązków.

YouTube Harry’s Moving Media: Tatsuo z córkami podczas prac domowych.

Kunszt autora widać nie tylko w przemyślanym doborze i stworzeniu postaci głównych, ale także w ich animowaniu. Pragnąc wiernie odwzorować ruchy postaci, Miyazaki zachęcał swoich współpracowników do obserwowania prawdziwych dzieci, przechodzących i bawiących w pobliżu jego biura, a następnie przenoszenia podpatrzonych u nich cech do animowanych postaci. Dzięki temu zachowanie dziewczynek w filmie jest wiarygodne i nieprzerysowane. Mei często krzyczy, płacze, psoci, obraża się i sprawia problemy. Czterolatka zupełnie nie przypomina stereotypowego, posłusznego i spokojnego dziecka wykreowanego przez kulturę zachodnią.

Świat mistyczny przenika świat materialny

Wbrew realizmowi, do którego wagę tak bardzo przykładał Miyazaki, przedstawiając postaci dziewczynek i bazując historię filmu na własnych doświadczeniach, w Moim sąsiedzie Totoro, kluczową rolę odgrywają elementy mistyczne. Nie byłoby przesadą stwierdzić, że motyw przenikania świata materialnego z niematerialnym, jest jednym z filarów, na którym opiera się produkcja.

Już w pierwszych minutach animacji, dziewczynki napotykają małe, czarne, przypominające kulki kurzu istoty, zamieszkujące strych i trudno dostępne miejsca ich nowego domu. Próby schwytania ich przez Mei, spełzają jednak na niczym. Złapany przez dziewczynkę duszek szybko zamienia się w sadzę, która zostaje na jej dłoniach w postaci dużej, czarnej plamy. Warto tutaj wspomnieć, że stworzonka zostały uwiecznione również w innym filmie Miyazakiego W krainie Bogów, w którym pomagają Kamajiemu, sześcionożnemu pracownikowi kotłowni, w przenoszeniu węgla do pieca łaźni Yubaby.

https://giphy.com/embed/96ayqIqaTqQlW

via GIPHY

W Moim sąsiedzie Totoro owe stworki, nazywane przez Tatsuo „makkuro Kurosuke” („makkuro” i „kuro” w języku japońskim oznacza „czarniutkie”, a przyrostek „-sake” często kojarzony jest z imionami chłopców w Japonii), są niegroźne dla mieszkańców i zostawiają ich w spokoju, gdy tylko uznają, że ci są dobrymi ludźmi. Mei i Satsuki mówią o swoim znalezisku ojcu, ale ten, co jest dziwne, nie jest zaskoczony tym faktem. Przeciwnie, ekscytuje się, że będzie mieszkał razem z duchami i zapewnia córki, że czarne kulki nie zrobią im krzywdy. Chwile później, jak gdyby nigdy nic, rozpala ogień pod wspólną kąpiel. Obecność stworków można interpretować jako dowód na to, że dom, w którym zamieszkuje rodzina, nie jest zwykły. Nic bowiem dziwnego – znajduje się on wszak z dala od wiejskiej drogi i innych zabudowań, a w jego sąsiedztwie rośnie gigantyczny kamforowiec, będący źródłem niesamowitości.

W zacienionych, leśnych zagajnikach i w pobliżu pól, bohaterki wielokrotnie mijają stare, kamienne posągi i kapliczki. Choć film nie wyjaśnia do końca kogo lub co reprezentują, można wywnioskować, że pojawienie się ich w filmie przypomina nam o obecności sił niematerialnych. Część z tych posążków przedstawia lisy, znane w tradycji japońskiej jako „Kitsune”. Według lokalnych wierzeń służą one shintoistycznemu bóstwu Inari i są patronami pól oraz upraw, a ich moc zwiększa się wraz z liczbą posiadanych ogonów. Co ciekawe, postaci Kitsune zostały ożywione w innym filmie studia Ghibli Pom Poko (1994), w którym możemy zaobserwować ich umiejętność transformacji.

YouTube Harry’s Moving Media: Posąg Kitsune widziany przez Mei.

Świętość natury według Japończyków

Mimo że film nie jest nacechowany motywami pro-eko do tego stopnia co Księżniczka Mononoke, nie sposób nie zauważyć wagi, jaką Miyazaki przyłożył do motywu natury. W kulturze zachodniej nazwalibyśmy reżysera po prostu postępowym człowiekiem, świadomym zagrożeń dotykających środowisko. I być może tak jest, jednak należy tutaj zwrócić uwagę też na podłoże kulturowe. Japończycy wierzą, że natura jest swoistym domem dla bogów shintoistycznych (Zaremba-Penk & Lisiecki, 2012, 86). Kamforowiec rosnący w sąsiedztwie rodziny Kusakabe, będący zarazem domem dla trzech Totoro, jest jednym z takich świętych miejsc. Dowodem na to jest pielgrzymka, którą podejmuje Tatsuo wraz z córkami do stóp wielkiego drzewa, w podzięce duchom lasu za opiekę, którą te roztaczają nad rodziną. Warto też zauważyć w tej scenie opasającą drzewo świętą linę (jap. shimenawa), która w religii shintō sugeruje obecność bogów.

YouTube Harry’s Moving Media: Rodzina Kusakabe dziękująca duchom lasom za opiekę. Potężny pień kamforowca oplata lina shimenawa.

Choć narracja filmu skupia się w dużej mierze na relacji dziewczynek i ich perypetiach, nie da się nie odnieść wrażenia, że produkcja jest też pewnego rodzaju krzykiem rozpaczy za tym, co już nie wróci – dawną, sielską Japonią, w której człowiek żył z naturą w zgodzie.

W liście do matki Satsuki opisuje determinację Mei w zasadzeniu żołędzi w ogródku, ale mimo jej starań te nie chcą wykiełkować. Pewnej nocy jednak dziewczynki zauważają w pobliżu sadzonek trzy Totoro odprawiające dziwny rytuał. Wkrótce do nich dołączają i są świadkami, jak za sprawą magii z malutkich żołędzi wyrastają olbrzymie drzewa. Mimo że następnego dnia wszystko okazuje się niczym więcej jak pięknym snem, a po gigantycznym zagajniku nie ma śladu, siostry zauważają, że żołędzie mimo wszystko wykiełkowały. Można to zrozumieć jako swoiste przesłanie nadziei. Wbrew postępującymi czasowi i rozwojowi technologicznemu, natura wciąż będzie żyła i chętnie odwdzięczy się człowiekowi, jeśli tylko ten okaże jej szacunek.

„Babuszka” z sąsiedztwa

Fanów produkcji Miyazakiego nie zdziwi zapewne fakt wystąpienia w filmie starszej pani, sąsiadki rodziny Kusakabe i babci wstydliwego chłopca o imieniu Kanta. Seniorka zwana też „Nianią” oferuje Tatsuo i jego córkom pomoc przy pracach domowych, a także wprowadza dziewczynki do życia na wsi (My neighbor totoro, 2021, July 21). Babuszka pełni też funkcję duchowej mentorki – kogoś, kogo swojsko nazwalibyśmy „szeptuchą” lub mistyczną przewodniczką zdradzającą bohaterom prawdę o istnieniu świata niematerialnego.

W przeciwieństwie do zachodnich produkcji, faworyzujących młode postaci, w filmach Miyazakiego wielokrotnie przewija się motyw osoby starszej, pełniącej w nich istotną rolę. Przykładowo w Ruchomym Zamku Hauru (2004) reżyser serwuje nam wątek młodej dziewczyny, Sophie, na którą Wiedźma z Pustkowia rzuca zaklęcie, zamieniając ją w starszą kobietę. Podczas podróży, której celem jest odnalezienie sposobu na odwrócenie klątwy, protagonistka odnajduje w sobie pokłady niespotykanego dla staruszków wigoru i odwagi. Dzięki temu zabiegowi film w pewien sposób odczarowuje poniekąd przygnębiający zmierzch życia człowieka, nadając mu kolorytu i znaczenia.

YouTube Harry’s Moving Media: Babcia znana też jako „Niania”, pomagająca rodzinie Kusakabe w trudnych chwilach.

W Moim sąsiedzie Totoro oprócz sprawowania opieki nad dziewczynkami, kluczową rolą Niani jest jej pomoc w odnalezieniu pozornie zaginionej Mei. Choć większość zasług należy się Totoro, który wskazuje Satsuki drogę do czterolatki, staruszka jest wstrząśnięta wieściami o zagubionym dziecku. W jednej ze scen mieszkańcy wsi wyławiają z rzeki dziecięcy bucik, który mylnie uznają za należący do Mei. Starowinka pociera go, prosząc duchy o litość i rychłą pomoc w odnalezieniu zaginionej.

Rola Totoro

Film opiera się na całej palecie charakterystycznych postaci i miejsc, lecz bez wątpienia jego sercem pozostaje pocieszny olbrzym, zamieszkujący wnętrze wielkiego kamforowca – tytułowy Totoro. Miejsce jego domu nie zostało jednak wybrane bez powodu. Miyazaki, w myśl założeniom shintoizmu, twierdzi, że bogowie woleliby pozostać niezauważeni, stąd można poczuć ich obecność tylko w odludnych, cichych i bliskich naturze miejscach, takich, jakimi są lasy (Ogihara-Schuck, 2014, 35). Wraz z tym stwierdzeniem nasuwa się pytanie: czy Totoro jest bogiem? Nie do końca. Postaram się odpowiedzieć niebawem na to pytanie. 

https://media0.giphy.com/media/hbgGNb6Pa64bS/giphy.gif?cid=ecf05e47mowfgi1lm98luh2tmo3zjyub0rwyqlp3ysiqgk9v&rid=giphy.gif&ct=g

Choć Totoro pojawia się w filmie dopiero w trzydziestej jego minucie, scena jego przedstawienia zawiera kilka ciekawych odniesień wartych zauważenia. W czasie gdy Satsuke uczy się w szkole, a Tatsuo pracuje, Mei przez większość dnia bawi się sama. Idąc śladem rozrzuconych w pobliżu domu żołędzi, czterolatka zauważa białą, krępą postać przemykającą przez zarośla, wyglądem przypominającą puchatego królika. Wkrótce dołącza do niej większy, błękitny osobnik noszący na plecach worek pełen żołędzi. Co ciekawe, poza tą konkretną sceną, Mini-Totoro zawsze pojawiają się w otoczeniu dużego, który wydaje się nimi opiekować – zupełnie jak Tatsuo swoimi córkami.

IG@ghibliuk Małe Totoro uciekające przed Mei.

Mei podąża za przedziwnymi istotami przez gąszcz porastający okolicę kamforowca, ale przypadkiem wpada do dziupli, prowadzącej prosto do legowiska śpiącego Totoro. Czy tylko mi ten motyw do złudzenia przypomina przejście Alicji przez króliczą norę do Krainy Czarów w powieści Lewisa Carolla?

Dlaczego to jednak Mei jako pierwszej dane było spotkać Totoro? Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Być może nuda otworzyła przed nią wrota mistycznego świata lub nieskażony troskami dorosłych umysł pozwolił czterolatce dostrzegać rzeczy, których nie widzą starsi (Zaremba-Penk & Lisiecki, 2012, 85). Możliwe też, że pozbawiona opieki matki Mei wymyśliła sobie Totoro, który pełni rolę substytutu matki, roztaczającego nad dziewczynkami opiekę i podobnie jak każda mama w oczach dziecka, posiada „magiczne” zdolności (Zaremba-Penk & Lisiecki, 2012 85-86).

https://media1.giphy.com/media/l41lT4n6ylgZnDY88/giphy.gif?cid=ecf05e472bgl18wuc7iaqsrkk6tao9wm1c0pbjoahp211eic&rid=giphy.gif&ct=g

Mroczna teoria, według której tytułowa postać jest bogiem śmierci i widzą ją tylko osoby, które jej doświadczyły lub są jej bliscy, z pewnością wywołuje niemałe zamieszanie w internecie. Bardziej skłaniałbym się jednak ku popularnemu przekonaniu (i poniekąd potwierdzonego przez samych twórców), że Totoro jest opiekuńczym duchem lasu, który ukazuje się potrzebującym. Szukając towarzystwa do zabawy, Mei spotyka dwa małe klony Totoro, które prowadzą ją do dużego. Innym razem, pragnąc zasadzić ogród dla mamy, Mei otrzymuje od olbrzyma garść „skarbów lasu” – żołędzi i kasztanów, które zakopuje i które nad ranem zaczynają kiełkować. Nie da się jednak ukryć, że największą zasługą Totoro jest jego pomoc w odnalezieniu Mei.

Pod koniec filmu dowiadujemy się, że stan zdrowia Yasuko nagle się pogarsza, a Tatsuo jedzie ją odwiedzić w szpitalu. Po kłótni z siostrą Mei próbuje dostać się do szpitala i zanieść mamie kaczan kukurydzy, ale szybko gubi drogę. Obwiniająca się o zaginięcie czterolatki, zrozpaczona Satsuki prosi o pomoc Totoro, który przywołuje przedziwny autobus w postaci kota z szerokim uśmiechem i wyłupiastymi oczami, przypominający Kota z Cheshire z Alicji w Krainie Czarów. Dziewczynka bez zastanowienia wsiada do Kotobusa (jap. neko basu) i wyrusza na poszukiwanie Mei. W końcu odnajduje siostrę przysypiającą w pobliżu posągu buddyjskich bogów, symbolicznie czuwających nad jej bezpieczeństwem.

IG@ghibliarchives: Mei, Satsuki i Kotobus, obserwujący z oddali szpital, w którym przebywa Yasuko.

Cała historia kończy się happy endem – Mei i Satsuki korzystają z pomocy Kotobusa, który podwozi je do szpitala, a kaczan kukurydzy, tak jak tego chciała czterolatka, trafia do rąk matki. Wraz z wyzdrowieniem Yasuko, rodzina znowu jest w komplecie, a rola Totoro jako jej opiekuna dobiega końca. Co prawda uszate stworzonka pojawiają się jeszcze na grafikach końcowych filmu, lecz nie występują w nich razem z dziewczynkami. Być może była to celowa zagrywka autora, sugerująca jakoby Totoro w ogóle nie istniał i należy rozumieć go jako uosobienie determinacji członków rodziny Kusakabe do ponownego bycia razem. Kwestia ta pozostaje do wolnej interpretacji.

Siła rodziny ponad wszystko

Choć film zręcznie nakłania widzów do pochylenia się nad zagrażającym naturze postępem technologicznym, a także uwypukla znaczenie elementów duchowych, Hayao Miyazaki wyraźnie podkreślił w nim istotę rodziny, jako siły, która jest w stanie przezwyciężyć wszelkie trudności. Film rozpoczyna się od problemu, z powodu którego rodzina przenosi się na wieś, i kończy się w momencie, gdy ów problem zostaje przez nią rozwiązany.

W porównaniu do innych produkcji reżysera, w Moim sąsiedzie Totoro nie znajdziemy antagonistów, ani epickich walk o być albo nie być bohaterów. Produkcja jest opowieścią o zwykłej tokijskiej rodzinie stawiającej czoła problemom, które mogą przydarzyć się każdemu z nas. Historii dopełnia przepiękna oprawa graficzna odręcznie rysowanych ilustracji i chwytająca za serce ścieżka dźwiękowa autorstwa kompozytora i prywatnie bliskiego przyjaciela Miyazakiego – Joego Hisaiashiego, z którym reżyser współpracuje nieprzerwanie od 1984 roku.

Często zdajemy zapominać o tym, że każdy z nas był kiedyś dzieckiem. Obserwowaliśmy wówczas świat z zupełnie innej perspektywy. Za pomocą wyobraźni eksplorowaliśmy jego odcienie i meandry, i często – tak jak w przypadku bohaterek filmu – to właśnie ona była naszym jedynym narzędziem jego zrozumienia. Mój sąsiad Totoro jest przepiękną podróżą w przeszłość, przypominającą o tym, co jest w życiu najważniejsze.

Path of the Wind – Joe Hisaishi & Studio Ghibli

Path of the Wind – Jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów w filmie skomponowany przez Joego Hisaiashiego w kolaboracji ze Studiem Ghibli.

Rafał Komar

Wykorzystane źródła:

  • Zaremba-Penk, J., & Lisiecki, M. (Ed.). (2012). W Studio ghibli: Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze (I, str. 81–95). esej, Wydawn. Kirin. 
  • Wikimedia Foundation. (2021, July 21). My neighbor totoro. Wikipedia. https://en.wikipedia.org/wiki/My_Neighbor_Totoro.
  • Wikimedia Foundation. (2021, July 8). Shintō. Wikipedia. https://pl.wikipedia.org/wiki/Shint%C5%8D.
  • Ogihara-Schuck, E. (2014). Hayao Miyazaki and Animism Discourse. W Miyazaki’s animism abroad the reception of Japanese religious themes by American and German audiences (str. 35). esej, McFarland & Company, Inc., Publishers.

Źródła grafik:

  • YouTube THE DREAMER CHANNEL
  • YouTube Harry’s Moving Media
  • IG@ghibliuk
  • IG@ghibli.store
  • IG@ghibliarchives

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial